1. Nie zapomnę


    Data: 29.01.2023, Kategorie: wspomnienia, kochankowie, nostalgia, Autor: draco79

    ... zapaliła.
    
    Myślałem, że nigdy nie powiesz mi cześć - powiedziała podając mi skręta - od kiedy jesteś taki cichy? Wyciągnęła jakąś książkę. Otwarła ją na przypadkowej stronie. Popatrzałem na okładkę, jakiś włoski poeta z XIII wieku. Przeczytaj! - otworzyłem strony i słowa zaczęły wypadać jak rozpalony węgiel. Wypalały słowa w mojej duszy. Nie, ja je już dawno dla niej tam wyryłem.
    
    Jestem zmęczona, ale możesz się przespać u mnie - powiedziała spuszczając oczy. Mieszkała na strychu. Było okropnie duszno i ciemno. Łóżko zajmowało 3/4 pokoju. Resztę okupowała szafka z lampką do czytania i wieszak. Na przeciwko drzwi wejściowych był kibel ze sraczem i prysznicem, których wątpliwe walory podkreślał brak drzwi. Napijesz się czegoś? Nie, dzięki. Chodź tu do mnie moja dupeczko!
    
    Nic z tego nie wyszło. Nie mogłem, może byłem zbyt zmęczony, może zbyt dużo przy tym myślałem. Jak zawsze perfekcyjnie wyczuwała intencje moich rak. Jak profesjonalna tancerka zawsze szła w dobrym kierunku, pewnie eksponując swoje wdzięki. Nic nie pomagało. Nie wiem czy przeszkadzała mi wprawa z jaką to robiła, czy po prostu czułem, że ona też nie ma na to ochoty. W końcu zamknęły się przed nami drzwi niebios. Rozpłakała się. Gdy chciałem coś powiedzieć, mocno przytuliła moją głowę do piersi i tak dotrwaliśmy do świtu. Nigdy nie lubiłem jak płacze. Nazajutrz miała czerwone policzki.
    
    Mieszkaliśmy jakiś czas przy Rynku, wynajmowaliśmy pokój w mieszkaniu kiepskiego aktora. Na mieście było gwarnie i ...
    ... prawie w każdej kawiarni grała muzyka. Wokół pełno dziwnie ubranych i wiecznie zalanych ludzi wciąż dyskutowało o rewolucjach. Naprawdę odżyła. Znowu się głośno śmiała i nie chciała wieczorem chodzić spać. Potrzebowaliśmy forsę na mieszkanie i na alkohol. Musiałem iść do pracy. Czułem, że umierałem w środku. Po pewnym czasie przestaliśmy ze sobą rozmawiać. W końcu sprzedała wszystko, co mieliśmy i musiałem odejść.
    
    Trwam. Jak ptak w locie macha skrzydłami by nie spaść, tak ja budzę się by przetrwać kolejny dzień. Wiem, że muszę się jeszcze spotkać z moją małą. Wszyscy ludzie, których kiedyś znałem powoli stali się iluzją. Zostawali matematykami czy tez żonami lekarzy. Nie interesuje mnie kiedy się to stało i jak marnują swoje życia. Interesuje mnie tylko moja mała. Już się widzę na drodze. Kupię starego fiata i na każdym skrzyżowaniu pojadę w dobrą stronę. W sumie nigdy nie byliśmy kochankami, była raczej moją bliźniaczą siostrą. Zawsze przecież czuliśmy to samo, może tylko inaczej patrzyliśmy na ten świat.
    
    Już niedługo stanę na drodze, a deszcz znowu zmoczy mi buty. W przyciemnionym świetle nie widziałem wilgoci jej dłoni, gdy pocierała monotonnie swoją o moją... było całkiem przyjemnie i nieśmiało więc nadal mój wzrok łagodnie może nawet bardziej łagodnie niż łagodnie spoglądał. Ją także musiała nużyć ta łagodność, ta łagodność, co łagodniała do zemdlenia, więc by nie zemdleć naruszyła tę łagodność i odpięła mi niepostrzeżenie bardziej niepostrzeżenie niżbym się spodziewał ...