1. Upadek (IV)


    Data: 04.02.2023, Kategorie: Klasycznie, delikatnie, pieszczoty, Autor: Ghost159

    Z mojej piersi wyrwał się potężny krzyk, rozdzierał duszę, haratał serce i niszczył umysł. Patrzyłem na wijącą się w agonii Natalie i nie wiedziałem, co zrobić, dostała drgawek, a w jej buzi pojawiła się krew. Pluła nią, będąc praktycznie nieprzytomną, miała chyba uszkodzone jakieś narządy wewnątrz ciała, bowiem jej skóra w miejscach uderzeń przybrała dziwny kolor a ona nie mogła złapać oddechu, krztusząc się własną krwią. Stałem i patrzyłem na to tragiczne widowisko, ręce mi się trzęsły i wydawało mi się, że cierpię bardziej od niej. Nagle usłyszałem jakiś hałas na klatce i czyjś głos, chwilę później w piwnicy zapaliło się światło i usłyszałem czyjeś kroki. Rzuciłem się do panicznej ucieczki, pobiegłem w głąb korytarza gdzie znajdowało się niewielkie okienko. Rozbiłem je łokciem i wydostałem się na zewnątrz, parę sekund po mojej ucieczce w piwnicy znaleźli się dwaj mężczyźni, którzy musieli usłyszeć mój krzyk. Nie wiedziałem, co z nią zrobią, nie wiedziałem nawet czy ją znajdą i nie myślałem o tym, biegłem przed siebie niezwykle długą ciemną ulicą. Pędziłem jak wiatr, mijałem domy, bloki, śmietniki, parki, pojedyncze drzewa, samochody jakbym przemieszczał się w czasie. Wszystko zlewało mi się w jedną całość i powoli opadałem z sił, ale nadal biegłem tym samym tempem. Nie wiedziałem, jak ale starałem się uciec jak najdalej, tam gdzie nikt by mnie nie znalazł. Niestety w pewnej chwili moje uszy doszedł dźwięk ludzkich okrzyków oraz tupot ich stóp. Wpadłem w panikę, przerażony ...
    ... jeszcze bardziej przyspieszyłem i uciekałem najszybciej jak mogłem.
    
    - Jesteś! Nie uda Ci się uciec!
    
    - Morderca!
    
    - Dopadniemy Cię! Zapłacisz za to, co zrobiłeś własną krwią!
    
    - Nie! Błagam zostawcie mnie! Aaaaaa! O Boże, co się dzieje?!
    
    Nie wiedząc jak, znalazłem się nagle w jakimś ciemnym tunelu, oczy straciły swoją zdolność widzenia, biegłem na ślepo tracąc resztę sil. Nogi bolały mnie a serce kuło w piersi blokując oddech, ale przecież nie mogłem się zatrzymać, Ci ludzie rozerwaliby mnie na strzępy, uciekałem, więc dalej, szybciej i szybciej. Ciągle jednak czułem za sobą stado rozwścieczonych cieni, nie widziałem ich, ale słyszałem i był to najbardziej złowrogi odgłos znany mojemu sercu. Byli wszędzie, setki tysiące dusz ścigających jedną, bałem się odwrócić głowę, ale w końcu odważyłem się to zrobić, musiałem wiedzieć ilu ich jest i jak są daleko. Gdy moja głowa przekręciła się zobaczyłem w odległości jakichś 20 metrów prawdziwy tłum, tłum, ale nie ludzi, to były potwory. Nie mieli twarzy, tylko paszcze, poharatane i przerażające. Prawdziwe demony, ścigały mnie z drwiącym śmiechem zbliżając się coraz bardziej. Wyłaniali się z ciemności jak duchy i pędzili za mną. Ich twarze wykrzywiały się, co chwilę, oczy zwężały się a z skóra pokrywała się jakby łuskami. Teraz już nie miałem pojęcia, co się dzieje, czy zwariowałem czy też oczy przestały widzieć rzeczywisty świat. Nie był to jednakże czas na przyglądanie się owym postaciom ani na zastanawianie się skąd się ...
«1234...»