-
Upadek (IV)
Data: 04.02.2023, Kategorie: Klasycznie, delikatnie, pieszczoty, Autor: Ghost159
... już czeka w odwodzie, a pieczeń dochodzi. Ale, ale cóż za marzyciel ze mnie niepoprawny, pędem po krawat i perfum flaszkę. Jestem gotowy, czarniutkie buty ze skóry włoskiej błyszczą się dumnie, białe spodnie w kant szyte, koszula czarna, krawat bieluśki i biała marynarka. Czy wszystko gotowe zachodzę w głowę bo żona zaraz tu będzie? O już słyszę jak klucz w zamku przekręca, już teraz ujrzy moje starania oby nie była tylko rozczarowana. Wyłaniam się nagle, kłaniam jej nisko i bukiet kwiatów, róż czerwonych wręczam z uśmiechem. - Witaj kochanie, pomyślałem sobie, że zrobię Ci małą niespodziankę, mam nadzieję, że się nie gniewasz. - Ale jak to?! – śmieje się i dziwi niezmiernie. - Aniele mój, chcę byś spędziła ten wieczór tylko ze mną, jako moja królewna otoczona należną czcią i miłością. Proszę przygotuj się chwilkę do kolacji bo pieczeń wystygnie. - Zrobiłeś pieczeń?! O mój Boże, chyba śnię. Dobrze już pędzę się przebrać, bo aż mi głupio stać koło Ciebie gdy jesteś tak wystrojony. – Znowu obdarowuję mnie dźwiękiem swojego śmiechu i na palcach biegnie do swojego pokoju, a ja w tym czasie włączam Tonego Benneta i podaję gotową już pieczeń. - I jak wyglądam? – Spogląda na mnie figlarnie i zasiada na krześle przy stole. - Jesteś piękna... Założyła na siebie czerwoną suknie, na dole wycięta specjalnie na skos przez co lewa noga jest nią owiana aż do kolana natomiast prawa ledwo za udo. Piękna falbanka zdobi jej wykończenie, a ku górze jej jedwabisty połysk ...
... kończy się tuż na piersiach bowiem w tym miejscu rozchodzi się dwoma niewielkimi paskami zasłaniając jedynie piersi, ale odsłaniając przestrzeń pomiędzy nimi oraz plecy i szyję. - Nie patrz się tak tylko nalej wina, mój romantyku. - Przepraszam, już nadrabiam mój błąd. Leję nam po kieliszku czerwonego wina i zasiadam naprzeciw mojej damy, wpatrując się w jej łagodną i śliczną buzię i czuję się wyśmienicie. Jej też humor dopisuje, a i apetyt ma nie mały. Świecznik pali się blado-złocistym płomieniem, ogień w kominku czerwono-żółtym ogniem oświetla nasze postaci. Wino czerwieni się w kryształowych kieliszkach a pąki róż na stole zdają się poruszać w rytm dźwięków muzyki. Wszystko idealnie współgra ze sobą, czas nie istnieje w tym pokoju, zabrakło dla niego miejsca, pewnie krąży po przymałej kuchni, obijając się o meble, piekarnik i lodówkę wpadając do sypialni gdzie, drzemie na bladoróżowej pościeli. Nie przekracza jednak progu komnaty, z której dochodzi odgłos, a właściwie trzask palonego drewna. Kolacja dobiega końca, wszystkie smakołyki już zjedzone lampki wina wypite, a świece niemalże wypalone. Moja żona sięga delikatną dłonią po serwetkę, unosi ją, przykłada zmysłowo do ust i zamiera z zachwytu bowiem w miejscu serweteczki znajduje się niewielkie granatowe pudełeczko. Justyna otwiera je i widzę jak na jej dziewczęcej buzi pojawia się wzruszenie, wkłada na palec niewielki wykonany z białego złota pierścionek i oddycha ciężko. - Mam nadzieję że Ci się podoba. - ...