-
Iza cz. 12
Data: 04.02.2023, Autor: 0bi1
Następnego dnia ogarnęłam się trochę, rozpakowałam walizki, umyłam się dokładnie, zwłaszcza w środku, wypachniłam i po śniadaniu, zrobiona na bóstwo pojechałam do Marka. Tęskniłam za nim bardzo i chciałam zademonstrować mu wszystkie umiejętności, zdobyte podczas wczasów. Miałam nadzieję, że to uchroni mnie przed jego gniewem za zdradę, więc postanowiłam dać z siebie wszystko. On też tęsknił. Poczułam to na brzuszku, kiedy mnie przytulił na powitanie, całując gorąco i ściskając dłońmi moje pośladki. Jego drążek, gorący i sztywny, dosłownie wyrywał się z majtek. Uwolniłam go, zdejmując Markowi także T-shirta. Ucieszył mnie widok szerokiego torsu i wąskich bioder mojego chłopaka. Nie mogłam się powstrzymać przed złapaniem go za ten umięśniony tyłek i przytuleniem do futerka pokrywającego klatę. Jego penis niecierpliwie pulsował na moim brzuchu, więc uklęknęłam i rozpoczęłam pieszczenie wszystkimi sposobami, jakie człowiek może w takim przypadku zastosować. Nie czekałam długo na efekt swoich starań, bo Marek wyposzczony i dodatkowo zaskoczony mnogością technik, jakich użyłam, chciał się wycofać z moich ust, tak jak robił to wcześniej, ale mu nie pozwoliłam. By zwiększyć intensywność doznań, wsunęłam pośliniony palec w jego odbyt i poruszałam nim lekko po prostacie, której twardość wyczuwałam opuszkiem. Ilość spermy, jaką we mnie wtłoczył pod wpływem ogromnego podniecenia, mogłam porównać tylko z megamożliwościami wytryskowymi mojego brachola. Zalewał mi usta nieskończenie ...
... długimi, gęstymi seriami. Połknęłam wszystko i z uśmiechem oblizałam wciąż sztywnego penisa do czysta, patrząc przy tym Markowi w oczy. Był zszokowany, ale jego penis wciąż twardy, więc pchnęłam swojego faceta na łóżko, sama pozbywając się szybciutko sukienki i majteczek. Zachwycony, wpatrywał się w moje pięknie opalone ciało z niesłabnącym pożądaniem. Na czworaka podążałam od jego stóp, całując wszystko, co napotkałam po drodze, by w końcu dotrzeć do cudownych ust. Wpijając się w nie, jednocześnie nadziewałam się na wygiętego w łuk, twardego i gorącego kutasa. Nie wypełniał mnie tak bardzo, jak penis Kostasa, ale wystarczająco, bym dobrze poczuła w sobie jego twardość. Ujeżdżałam go najpierw niemrawo, by w miarę narastania podniecenia, przyspieszać do galopu, a po chwili znów zwalniać do tempa zupełnie ślimaczego. Paznokcie wbiłam w owłosioną klatę, a wzrok, spod przymrużonych powiek, w płonące pożądaniem oczy. Ściskał moje piersi - czasem zbyt mocno, ale nie przeszkadzało mi to, a nawet bardziej podniecało. To był silny męski uścisk. Kręciłam dupką, czując obroty penisa wokół szyjki macicy. Kumulujące się w okolicach pochwy podniecenie, powoli przeobrażało się w potężny orgazm. Zaczęłam krzyczeć, drżeć i pod wpływem szczytowania, zaciskać ścianki mojej norki na penetrującym ją penisie. Ochłonąwszy po przeżytej ekstazie, chwilę leżałam na Marku, wtulona w silne, męskie ciało, czując jak jego twardziel drży z niecierpliwości w mojej norce. Wypuściłam go na wolność, całego ...