1. Iza cz. 12


    Data: 04.02.2023, Autor: 0bi1

    ... oślizgłego od soków i pomagając sobie palcami, nakierowałam na mniejszą dziurkę. Opadając powoli wprowadziłam go w całości, patrząc na wyraz niedowierzania na twarzy Marka. Zatkałam mu usta swoimi, aby nie zebrało mu się w tej chwili na zadawanie jakichś pytań i odczekawszy aż poczuję, że jestem już wystarczająco rozluźniona, zaczęłam go powoli ujeżdżać. Trwało to jakiś czas, ale w pewnym momencie zostałam wysadzona z siodła, ustawiona w pozycji „na pieska” i ponownie nadziana na ruszt. Marek przeprowadził całą tę operację po to, by móc patrzeć na znikającego w mojej dupce fallusa. Pierwszy raz miał okazję oglądać to na żywo, a wiadomo – faceci są wzrokowcami, więc ilość wrażeń doprowadziła do szybkiej erupcji w moim tyłku. Pomimo wcześniejszego spustu, naliczyłam kilkanaście serii wstrzykiwanych we mnie. Opadliśmy na łóżko i dłuższą chwilę leżeliśmy bez ruchu odpoczywając – ja przyciśnięta jego ciężarem, w podzięce całowana po szyi i plecach. Czułam się cudownie zaspokojona i szczęśliwa. Spełniłam dwa marzenia swojego chłopca. Zastanawiałam się gorączkowo, jak mam mu wyjaśnić tę odmianę, bo spodziewałam się teraz trudnej rozmowy.
    
    Ostatecznie postanowiłam niczego nie ukrywać i opowiedzieć wszystko od początku do końca. Oczywiście, w skrócie, bo gdybym opowiadała ze szczegółami, tak jak Wam, zajęłoby mi to zbyt wiele czasu. Marek słuchał, od czasu do czasu zadając jakieś pytanie, śmiejąc się z tego jak załatwiłam Piotrka, ale z drugiej strony trochę niedowierzając, że ...
    ... jestem zdolna do takich rzeczy. Zdziwiło mnie, że nie był o niego zazdrosny, kiedy opowiadałam o edukacji braciszka, za to wkurzył się na mnie bardzo, że kochałam się z Kostasem i Paulem. Wyjaśniłam mu, że powinien być im wdzięczny, bo dzięki temu, że widziałam ich seks na plaży, zainteresowałam się pieszczotami dziurki mniejszego kalibru. Aby go uspokoić, obiecałam, że jeśli mi wybaczy, to w ramach rewanżu, będzie mógł to zrobić ze mną i z Olą. Wprawdzie jeszcze z nią o tym nie rozmawiałam, ale w mojej głowie już dawno zrodził się plan, żebyśmy stworzyli taką grupę przyjaciół, jak rodzice Oli i nasi, w której będziemy bez zazdrości wymieniać się partnerami, albo kochać się w różnych konfiguracjach – dwójkowych, trójkowych lub wszyscy razem. Uśmiechnęłam się szeroko, widząc jak wizja seksu z Olą usztywnia jego męskość – a to łajdak! Dopiero co dwa razy szczytował, a już wyobraźnia ponownie uruchomiła artylerię do boju.
    
    - Widzę, że już mi przebaczyłeś – wyszeptałam mu namiętnie do ucha.
    
    - Odwróć się – wydyszał do mojego w odpowiedzi.
    
    Zrobiłam jak sobie zażyczył, wypinając zadek w stronę celującego we mnie działa. Bezceremonialnie wdarł się nim ponownie w mniejszą dziurkę i w szaleńczym tempie, wywierał na niej zemstę, za moje wakacyjne przewinienia. Trudno – nagrzeszyłam – trzeba odpokutować! Po dwóch razach, teoretycznie mogłam się spodziewać długiego chędożenia, ale najwyraźniej Marek widział teraz oczami wyobraźni małą dupeczkę Oli, bo po niecałych dwóch minutach ...
«1234...»