-
Iza cz. 12
Data: 04.02.2023, Autor: 0bi1
... Siedzieliśmy, w milczeniu popijając drinki, w końcu Ola wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do toalety. Tam poparła żądanie swojego chłopaka, mówiąc, że skoro Marek wie o tym, co zgotowałyśmy Piotrkowi w Grecji, to prędzej czy później będzie się z tego naśmiewał. A jeśli obaj przejdą przez to samo, będą milczeć jak grób. Po czym przedstawiła mi swój plan na rozładowanie napięcia. Powiedziała, że nic z niego nie wyjdzie, jeśli nie będziemy konsekwentne w swoich działaniach. Wróciwszy do pokoju, zasiadłyśmy na kanapie i sącząc drinki, szeptałyśmy sobie do uszu różne bezeceństwa, od czasu do czasu wybuchając śmiechem, podczas gdy nasi panowie siedzieli naburmuszeni i milczący. W końcu odstawiłyśmy drinki i zaczęłyśmy się całować. W ogóle nie zwracałyśmy na nich uwagi, traktując ich jak powietrze. Nasze dłonie powędrowały w kierunku piersi i cipek. Całując się coraz niecierpliwiej, zdjęłyśmy bluzeczki, staniki i rozszerzyłyśmy obszar pieszczenia części odkrytego ciała. Dyszałyśmy i pojękiwałyśmy cichutko, kiedy nasze usta pieściły piersi i szyję partnerki. Dyskretnie, spod przymkniętych powiek spojrzałam na naszych orłów. Piotrek widział już nas w takiej akcji, ale był młodszy i mniej doświadczony, więc jego miękkość i zwisowatość, zamieniła się w twardość i pionowość. Markowy sprzęt zareagował tak samo, na widok półnagiej Oli. Spodenki obu chłopców tworzyły namioty, oczy stały się mętne z podniecenia, a oddech płytki. Pierwszy nie wytrzymał Marek. Podszedł do nas próbując się ...
... przyłączyć, ale obie stanowczo odpędziłyśmy natręta. Kiedy zdjęłam spódniczkę Oli i do zdjęcia pozostały tylko koronkowe stringi, podszedł do nas Piotrek, licząc chyba na większe względy. Ale potraktowałyśmy go tak samo jak Marka. Maksymalnie napalonym, zaczęły przeszkadzać spodenki i bokserki, niepozwalające ich ptakom wyrwać się na wolność. Patrząc jeden na drugiego z lekkim skrępowaniem, przełamali się jednak, pozbywając się całej garderoby. Ja w tym czasie zdjęłam ostatni skrawek materiału, zasłaniający dotychczas gęstwinkę włosów łonowych Oli. Chłopcy podjęli kolejną próbę przyłączenia się do nas, ale znów zostali spławieni jak tratwy na Dunajcu. - Sami się sobą zajmijcie! My was nie potrzebujemy! – rzuciłam do nich na odchodne. Widziałam wyraz cierpienia na ich twarzach. Tuż obok migdalą się dwie gołe, napalone laski, a oni mają się zająć sobą? Wiedzieli, że jestem na tyle uparta, iż nic nie wskórają. Marek zaczął sobie zdawać sprawę, że może stracić niepowtarzalną szansę na bzyknięcie Oli, ba – na pukanie z dwoma panienkami naraz. Niechętnie, ale przyklęknął naprzeciw Piotrka, objął jego członka dłonią, a błyszczącą główkę ustami. Z niesmakiem ją wyjął, już chciał odejść, ale spojrzał na nasze nagie, równo opalone ciała. I to wystarczyło, by się przełamać. Zaczął robić dobrze Piotrkowi, obciągając ustnie i pieszcząc manualnie, wygięte w łuk berło mojego brata. Przerwałyśmy pieszczoty, żeby zobaczyć, jak sobie radzi. Patrząc, doszłam do wniosku, że faceci wiedzą ...