1. Dziewczyna z prowincji część 1


    Data: 10.02.2023, Autor: oskiboski

    ... oczami. Pamiątkowe zdjęcia, naklejki na meblościance obudziły we mnie sentymentalizm. Rodzice, którzy od zawsze byli przeciwni mojej przeprowadzce do dużego miasta traktowali mnie z przesadną troską i byli nadopiekuńczy jak za dawnych lat. Wyczułem ich lekką satysfakcje z tego, że sobie nie poradziłem tak daleko od rodzinnego domu. Sprawiali wrażenie przekonanych, że to naturalna kolej rzeczy. Byłem zły na siebie. Zrozumiałem, że wszystko na co pracowałem przez pięć, a nawet sześć lat zostało zdmuchnięte jak domek z kart. Szybko porzuciłem jednak frustracje, bo to przecież ona zapoczątkowała problemy Karoliny i doprowadziła do ruiny nasz związek a nawet była zalążkiem klęski mojego całego dotychczasowego życia. W nocy wyciszyłem się podziwiając fragmenty drzew kołysanych przez wiatr, które dostrzegałem dzięki niewinnemu blaskowi Księżyca. Doceniłem to co utraciłem i pojąłem, że mieszkając w dużym mieście nie doceniałem spokoju.
    
    Następnego dnia postanowiłem wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza i odwiedzić kilka miejsc. Wizyta w urzędzie pracy w tak niewielkiej miejscowości nie dała mi zbyt wiele optymizmu, ale w sumie mogłem się tego spodziewać. Humoru nie poprawił mi też fakt, że po powrocie do domu mogłem spodziewać się sąsiadki, z którą mama widywała się praktycznie raz w tygodniu. Spotykały się na kawie, żeby zabić czas, wymienić się ubraniami i pogadać o nic nie ważnych rzeczach. Zawsze odbywało się to pod nieobecność ojca. Typowe kobiety... Nie miałem oczywiście nic ...
    ... przeciwko temu, bo od zawsze ceniłem panią Renatę za jej elegancki sposób bycia i za to ile przysług świadczyła mamie w przeszłości. Problem był w tym, że nie bardzo miałem ochotę ją zobaczyć akurat w tym momencie. Miałem świadomość tego, że będę musiał ze szczegółami relacjonować mój kilkuletni pobyt w innej, większej miejscowości. Dla osoby znudzonej szarością małego miasteczka takie opowieści są pokarmem dla duszy. Rozdrapywanie ran przed obcą kobietą było mi nie w smak, ale nie miałem wyjścia. Kiedy już byłem przed domem dyskretnie umieściłem klucz w drzwiach. Wchodziłem do środka z taką powolnością, dokładnością i dyskrecją, że byłem przekonany iż nie generuje nawet najmniejszych drgań ani decybeli. Krocząc na palcach, w trybie slow motion do swojego pokoju byłem dość pewny siebie. Jakież było moje zdziwienie kiedy usłyszałem: ''Marcinek, choć się pokazać''. Poczułem, że to droga bez powrotu. Tłuste i niechlujnie ułożone włosy przyklepałem dłonią, a następnie z dużym niepokojem i skrępowaniem udałem się w stronę salonu. Po wejściu moją uwagę przykuł pewien fakt. Przy stole siedziały nie dwie, a trzy osoby. Pocałowałem w dłoń moją mamę. Taki sam wyraz szacunku zastosowałem wobec pani Renaty, która w ogóle nie postarzała się przez to kilka lat. Jak na 49 wyglądała całkiem ok. ''Babka z klasą'' - pomyślałem. Trzecią osobą była bardzo młoda dziewczyna, która od razu przykuła moją uwagę niezwykle szczerym uśmiechem i wyjątkową urodą. Była bardzo szczupłą, długowłosą blondynką. ...
«1234...9»