-
Dziewczyna z prowincji część 1
Data: 10.02.2023, Autor: oskiboski
... jej długich, dorodnych włosów. Niespodziewanie była już za blisko, znacząco blisko. Czułem jej oddech na swojej twarzy. Obserwowałem z uwagą każde przełknięcie śliny, zniewalający ruch warg. Niespodziewanie przyłożyła mi palec wskazujący do ust. ''Muszę iść. Dodam Cię na Facebooku!''- krzyknęła, po czym pobiegła do domu. Stałem tak przez 10 minut. Byłem jak sparaliżowany, zaschło mi w gardle. ''Wariatka'' - pomyślałem. Kolejny dzień. Smutno, ponuro, deszczowo... powrót starej, dobrej, nostalgicznej aury. Pogoda mojego ducha była jednak znacznie lepsza. Rzekłbym, że upalna. Powodem była poranna wiadomość od Domi. Powitała mnie uśmiechem i dobrym słowem. Przypomniałem sobie naszą wczorajszą rozmowę, jej oddech na mojej twarzy. Poczułem ciarki na plecach. Bez zastanowienia rzuciłem propozycje wspólnego spaceru. Była akurat w szkole, ale stwierdziła że wieczorem chętnie się wyrwie z domu. Miałem iść do urzędu pracy, ale poczułem że chcę się pogrążyć w tej zaokiennej melancholii i przekonać cały świat by był wypełniony saharyjskim słońcem jak moje wnętrze. Po obiedzie wyszedłem z domu i krążyłem po naszej małej, cichej miejscowości. Mijałem uroczych panów siedzących z winem pod sklepem. Niektórzy bardziej cywilizowani ludzie z dozą kultury kłaniali się, a inni prawdopodobnie mnie już nie poznawali i patrzyli krzywo, gdy pierwszy skinąłem głową. Odwiedziłem pobliski las, w którym niegdyś bawiłem się w chowanego z innymi dzieciakami. Parę lat później z tą samą ekipą piłem tam ...
... wódkę przy ognisku. Z uśmiechem politowania na twarzy wspominałem te chwile. Kiedy zakończyłem moje wspominkowe zwiedzanie było już na tyle późno, że udałem się prosto pod dom Dominiki. Nie miałem pewności czy wyjdzie, bo mgła i mżawka nie ustępowały od rana. Stanąłem pod drzwiami nr 17 i nacisnąłem na dzwonek. Odgłos zbiegania ze schodów zagłuszył melodię kropel deszczu. Drzwi otworzyły się. Przywitała mnie znów z serdecznym lecz skrępowanym uśmiechem wpatrując się w podłogę i unikając kontaktu wzrokowego. ''Czyżby pierwsze oblicze wróciło?'' - pomyślałem. Ku mojemu zdziwieniu otworzyła szerzej i zrobiła mi miejsce. ''No wejdź. Mam zaproszenie pocztą wysłać czy jak?''- spytała prześmiewczo. ''Przecież mieliśmy się przejść''- odparłem. ''Daj spokój. Może w tej twojej metropolii chodziłeś pieszo w deszczu wiele kilometrów i nikt Cię nie przyjął, ale tu na prowincji jesteśmy gościnni''- zażartowała. Po chwili byłem już w środku. Pocałowałem ją w czoło. Nieco zdziwiona chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju. Moim oczom ukazał się zwyczajny pokój nastolatki. Wzrok przykuły plakaty, laptop, niewielkie łóżko, biała szafa garderobiana, a przede wszystkim dobrej jakości sprzęt fotograficzny (dwa aparaty + zewnętrzna kamera internetowa podłączona przez USB do laptopa). Usiedliśmy. ''Dobry sprzęt''- pochwaliłem z pasją. ''Kawy, herbaty, wina?'' - spytała, zmieniając temat ku mojemu zdziwieniu. Nie czekając na moją odpowiedź wyciągnęła z szafy bardzo dobre czerwone wino. ...