-
Dziewczyna z prowincji część 1
Data: 10.02.2023, Autor: oskiboski
... Rozlała je z gracją do odpowiednich kieliszków i wręczyła mi jeden z nich. Zastanawiałem się jak to możliwe, że taka małolata może wydawać tyle kasy na wino. Sam w jej wieku pijałem ruskie szampany za 4 zł. Oczywiście nie powiedziałem tego na głos. Spytałem ją o szkołę. Rozmawialiśmy o maturze. Niespodziewanie z jednego kieliszka zrobiło się kilka i butelka była już prawie opróżniona. Alkohol jak wiadomo zwykle pobudza nieco zmysły. Gdy mówiła przyglądałem się z coraz większą uwagą jej rozpuszczonym włosom, czerwonej sukienne podkreślającej szczupłą sylwetkę i wreszcie pięknym nogom i zadbanym bosym stopom. Opowiedziałem jej o moich częstych wizytach w klubie sprzed kilku miesięcy. Skupiłem się raczej na dość zabawnych perypetiach z tego miejsca, aby nie psuć nastroju depresją która w tym okresie mi towarzyszyła. Roześmiała się. Jej policzki zrobiły się czerwone. Nie mogłem już się oprzeć. Chwyciłem ją za dłoń i zacząłem gładzić. Znów spojrzała mi w oczy i nagle błękit, kolejny raz niebo zlało się z oceanem. Fale szumiały tak jak wino w naszych głowach. Zbliżyła się. Drugą ręką głaskałem ją po twarzy. Oddechy znów były blisko, bliżej niż ostatnio aż w końcu tak, że bliżej się nie dało. Najpierw delikatnie musnąłem jej usta a potem wbiłem język. Robiłem to ostrożnie z czułością i dbałością o szczegóły. Żar potęgował się z minuty na minutę, a my pogrążeni w pocałunku zaczęliśmy się w sobie zatracać. Usiadła mi na kolanach. Ręka spoczęła na udzie. Pocałunki przeniosłem na szyje. ...
... To okazał się jej czuły punkt. Przymknęła oczy i zaczęła rytmicznie wzdychać. Moja ręka jeździła po udzie coraz wyżej i wyżej aż w końcu... nagłe zatrzymanie, jak znak STOP. Domi wstała i usiadła obok. ''Co jest?'' - zapytałem zdziwiony, nie kryjąc swojego podniecenia. ''Nie chce... nie mogę...'' - szepnęła. Chwyciłem ją delikatnie za brodę. ''Zrobiłem coś nie tak?'' Przechyliłem głowę i dociekliwie spojrzałem w oczy. ''Nie to moja wina'' - odparła, po czym wstała i wyszła z pokoju. Długo myślałem o tym zajściu, ale w końcu przestałem. Gówniara zawróciła mi w głowie i tyle. Tak narodził się w mojej głowie prosty wniosek. Nie warto tracić na nią czasu, bo wszystkie są tak samo dziecinne. Najbliższe tygodnie spędziłem z rodziną a przy okazji szukałem pracy, co nadal było bardzo trudnym zadaniem w tej lokalizacji. Wieczorami siedziałem spokojnie przed komputerem. W jedną z sobót wyjątkowo spotkałem się na piwie z kilkoma kolegami z osiedla. Jeden z nich miał załatwić mi dobrą robotę, ale tak naprawdę był to tylko pretekst żeby się napić. O drugiej w nocy, po całkiem udanym wyjściu wracałem do domu chcąc odpalić papierosa. Byłem już dość mocno pijany, więc gdy mignęła mi jakaś kobieca postać z fajką przy jednej z furtek nawet się nie wahałem żeby spytać o ogień. Po chwili uświadomiłem sobie pod czyim domem jestem. Pomyślałem, że to chyba jakieś fatum. Stała w płaszczu zarzuconym na szlafrok i zwijała się zimna trzymając w ręku szluga. Podała mi zapalniczkę nad bramą. ''To ty? ...