-
Agnieszka
Data: 15.02.2023, Kategorie: kochankowie, wspomnienia, Autor: latarnia_morska
... I jeszcze. Czułem, jak moje nasienie zaczyna się gotować. Byłem już bardzo blisko. Wreszcie poczułem, jak główka ociera się głęboko w jej gardle, w tą i z powrotem. Jej dłoń obejmowała nadal mocno nasadę członka, dodatkowo go stymulując. Jej miękkie usta obejmowały penisa, ssąc go i doprowadzając coraz bliżej na skraj rozkoszy. Wiedziałem, że już długo nie wytrzymam. - Boże... Agnieszko.... zaraz będę.... - jęknąłem przez zaciśnięte zęby. Usłyszałem jej jęk. Ręka i głowa kobiety zaczęły poruszać się coraz szybciej. Moje nogi drżały coraz mocniej, zdawało mi się, że lada moment się przewrócę. Poczułem znajome delikatne swędzenie, kiedy nasienie uwolnione z jąder pędziło wprost ku jej ustom. Wbiłem palce w jej włosy, pchnąłem ze wszystkich sił biodra do przodu i zamarłem. Fala niesamowitej przyjemności przebiegała moje ciało w tą i z powrotem. Poczułem silny skurcz członka. Jeden, potem drugi... Fala nasienia trysnęła w usta kochanki. Agnieszka jęknęła, ale nie przestawała mnie ssać. Drżąc zacisnęła mocno usta wokół trzonu penisa, łapczywie chłonąc nasienie płynące do jej ust. Czułem, jak przełyka raz, drugi i kolejny. Wydawało się, jakby chciała wypić każdą kroplę nasienia... Dopiero po dłuższej chwili zdołałem otworzyć oczy i spojrzeć w dół. Siedziała u moich stóp patrząc na mnie z uśmiechem. W kącikach jej ust i na policzkach widać było rozmazane ślady nasienia. Jej niebieskie oczy miały niesamowity wyraz. Z lubieżnym uśmiechem oblizała mokre wargi... W ...
... sekundę później była w moich ramionach. Jej usta szukały moich. Wpiła się w nie z całej siły. Cała drżała. Poczułem dziwny, słonawo-gorzkawy smak. Smak własnego nasienia... Po raz pierwszy w życiu... Po chwili Agnieszka oderwała się od moich ust i popatrzyła mi w oczy. - Burza wydaje się coraz gorsza. Myślę, że powinniśmy już zamknąć lokal. Chyba nikt już nie przyjedzie - szepnęła. Podeszła do drzwi i przekręciła klucz w zamku. Potem zgasiła światło w zajeździe. Wróciła do mnie i wzięła mnie za rękę. - Chodź - szepnęła. Moje serce tłukło się w piersi jak szalone, gdy prowadziła mnie po drewnianych, skrzypiących schodach na górę. Ku mojemu zaskoczeniu poczułem, że ponownie zaczyna narastać we mnie podniecenie. Schody oświetlone były zwykłą żarówką w oprawce, zwisającą z sufitu na kawałku kabla. Na górze Agnieszka otworzyła drewniane drzwi i zapaliła światło. Weszliśmy do małego pokoju. Wewnątrz, pod ścianą, stały dwa pojedyncze łóżka, a pomiędzy nimi mała szafka nocna. Wiszący nad nią niewielki kinkiet oświetlał pokój słabym blaskiem. Z boku wpółotwarte drzwi prowadziły do łazienki i toalety. Pośrodku pokoiku stał niewielki stolik z kilkoma prostymi drewnianymi krzesłami. Naprzeciw łóżek przy ścianie stała nieduża, stara szafa z półkami, a naprzeciw wejścia niewielkie okienko dawało widok na zalany deszczem parking. - Jak widzisz, nie jest duży - usłyszałem szept Agnieszki tuż przy swym uchu. Spojrzałem w jej piękne roziskrzone oczy i uśmiechnąłem się. - ...