-
Agnieszka
Data: 15.02.2023, Kategorie: kochankowie, wspomnienia, Autor: latarnia_morska
... wówczas niespełna dwadzieścia sześć lat i byłem pełen przekonania o własnych możliwościach. W końcu jechałem do "moich" studentów i byle burza nie była w stanie mnie zatrzymać. Dopiero co ukończyłem studia na Uniwersytecie i dzięki wstawiennictwu mojego promotora udało mi się uzyskać asystenturę na wydziale. Byłem świeżym magistrem, przekonanym o własnych możliwościach, pełnym wielkich nadziei. Udział w badaniach terenowych w Sudetach zapoczątkowywał moją drogę do doktoratu. Obóz naukowy, trwający już od kilku dni, miał być moim pierwszym doświadczeniem w charakterze prowadzącego. Byłem opiekunem jednej z grup. Musiałem dotrzeć na miejsce, tak, jak obiecałem mojemu promotorowi, kierującemu obozem. Burza jednak za nic miała moje plany. W pewnym momencie uderzenie wiatru nieomal wyrwało mi kierownicę z rąk. Maluchem zarzuciło, adrenalina skoczyła w moim organizmie jak szalona, rozmyty deszczem świat zawirował przed oczyma. W ciągu ułamka sekund, pomimo moich desperackich wysiłków, odwróciło mnie o 270 stopni, zanim zatrzymałem się tuż przy skraju asfaltu bokiem do kierunku jazdy. Gdybym akurat nie był na prostym odcinku drogi, niechybnie wylądowałbym w rowie lub na najbliższym drzewie. Moja pewność siebie momentalnie się rozwiała. Zdałem sobie sprawę, że dalsze kontynuowanie jazdy w tych warunkach graniczy z samobójstwem. Wykręciłem autko i ruszyłem powoli naprzód, szukając miejsca w którym mógłbym się zatrzymać, przeczekać tą niesamowitą nawałnicę. Już miałem zjechać na ...
... pobocze, gdy zauważyłem z przodu niewielką, rozmazaną plamę światła. Zbliżywszy się stwierdziłem, że to neon małego, przydrożnego zajazdu. Z poczuciem ulgi skręciłem na prawie pusty parking, zastanawiając się, czy knajpka jest otwarta. Przez szybę zobaczyłem światło wewnątrz i osobę za bufetem. Otworzyłem drzwi samochodu i szybko wysiadłem, wprost w olbrzymią kałużę wody, sięgającą niemal do kostek. Biegiem rzuciłem się do drzwi zajazdu, zanim jednak pokonałem kilka dzielących mnie metrów, włosy i ubranie było całkowicie mokre. Koszula przykleiła mi się do klatki piersiowej, zaś jeansy nasiąknęły błyskawicznie wodą i stały się całkowicie sztywne. Otworzyłem drzwi zajazdu i z impetem wtargnąłem do wewnątrz. - Proszę, proszę, ktoś jednak odważył się jechać w tą pogodę - usłyszałem cichy śmiech zza bufetu. Ścierając wodę z twarzy ujrzałem opierającą się o bufet piękną dziewczynę, o krótkich blond włosach, na oko w wieku około trzydziestu lat. Miała przyjemną twarz. Jej błękitne jak niebo oczy błyszczały, a uśmiech był zniewalający. Rozkoszne dołeczki w kącikach ust dodawały jej uroku. Patrzyłem urzeczony. - Na dworze jest koszmarnie. Czy macie otwarte? - zapytałem najgłupiej jak można, gapiąc się na barmankę. - Codziennie poza niedzielą do 22. Dzisiaj jeszcze tak, choć w tą pogodę miałyśmy zamiar wkrótce zamknąć. Przejechałem dłońmi po włosach, spychając kapiącą wodę na kark i plecy. Na podłodze wokół mnie zaczęła się już tworzyć całkiem spora kałuża. - Proszę ...