-
Agnieszka
Data: 15.02.2023, Kategorie: kochankowie, wspomnienia, Autor: latarnia_morska
... powiedziała, odchodząc od stolika. Perspektywa uziemienia się na całą noc niezbyt mi odpowiadała, ale na razie wyglądało na to, że nie mam innego wyjścia. W tą pogodę na pewno nie mogłem jechać dalej. Siedząc wygodnie w ciepłym wnętrzu, w schnącym szybko ubraniu, poczułem, że mój żołądek zaczyna upominać się o swoje prawa. Nic nie miałem w ustach od śniadania. - Przepraszam Panią, czy mogę dostać coś do jedzenia? - zawołałem za piękną właścicielką. Odwróciła się. Dopiero teraz zauważyłem przypiętą na piersi przywieszkę z imieniem "Agnieszka". Dopiero teraz zauważyłem też jej obfite piersi w białym, prześwitującym biustonoszu, rysujące się wyraźnie pod sukienką. Wcześniej zajęty suszeniem się, nie zwróciłem na nie uwagi. Były tak ponętne, tak kształtne pod delikatnym materiałem, że nie mogłem oderwać od nich oczu. Poczułem delikatne mrowienie w kroczu. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że o coś pytała. Oczywiście. Nie mogła nie zauważyć, że gapię się na jej piersi. Stała przede mną, przyglądając się z uśmiechem. - Hmmm... Przepraszam, co Pani mówiła? - zapytałem zażenowany. - Co chciałby Pan zjeść? Chciałam już zwolnić do domu kucharkę. Mieszka tu niedaleko, we wsi, więc byłoby dobrze, gdyby Pan się pośpieszył z zamówieniem - w jej głosie wyraźnie słychać było lekką drwinę. - Oczywiście, proszę Pani. Poproszę cokolwiek gorącego. Wszystko na pewno będzie mi smakowało. Nie jadłem od śniadania - powiedziałem nieco zawstydzony. - Najszybciej ...
... będzie schabowy z ziemniakami, taka typowa polska przydrożna specjalność - odrzekła - Musi Pan poczekać parę minut. Odwróciła się, zamierzając udać się do kuchni. - Pani.... Agnieszko - zawołałem ponownie. Spojrzała na mnie z pytaniem w oczach. - Proszę nie mówić do mnie "Pan" - powiedziałem szybko, sam dziwiąc się własnej śmiałości - Jestem Albert.... Dziewczyna popatrzyła na mnie ze zdziwieniem. - Albert? Albert... Ciekawe imię... - Trochę śmieszne. Nie lubię go. Rodzice tak wymyślili - mruknąłem trochę zawstydzony. - A mnie się podoba. Oryginalne. - wyciągnęła do mnie rękę - Jestem Agnieszka. Uścisnąłem jej miękką i delikatną dłoń. Jakby nagły, porażający prąd przebiegł moje ciało. Może była to wina nćlektryzowanego powietrza... Wiedziałem, czułem, że Agnieszka poczuła to samo. Stałem oniemiały, patrząc w jej cudownie niebieskie oczy. Oboje patrzyliśmy na siebie... Dziewczyna pierwsza się opamiętała. - Wybacz Albert... Potrzebuję rękę z powrotem, jeśli mam zrealizować zamówienie... - Prz... przepraszam - mruknąłem, czując wypieki na twarzy i szybko puściłem jej rękę. - Jesteś miłym chłopcem - uśmiechnęła się do mnie i poszła na zaplecze. Usiadłem szybko przy stoliku i zacząłem pić kawę, usiłując opanować rodzące się gdzieś głęboko podniecenie. Ta dziewczyna... Agnieszka... zapewne właścicielka przydrożnego baru... działała na mnie niesłychanie mocno. - Mario, poproszę, zrób przed wyjściem jeszcze jeden schabowy z ziemniakami - ...