-
Agnieszka
Data: 15.02.2023, Kategorie: kochankowie, wspomnienia, Autor: latarnia_morska
... usłyszałem głos Agnieszki. Byłem naprawdę zawstydzony. Czułem, jak moje policzki płoną. "Kurwa, co Ty sobie zaczynasz wyobrażać" - myślałem - "to chyba przez tą burzę..." Po paru minutach mój oddech wrócił do normy. Popijałem kawę i obserwowałem przez okno nieustanny potok wody zalewający w dalszym ciągu cały świat. Myślałem o oczekujących na mnie studentach i kolegach, o moim promotorze, zapewne już niecierpliwiącym się dość mocno. Nienawidził spóźnień. Z drugiej strony - jeśli w górach padało tak samo mocno - miałem przynajmniej jakieś usprawiedliwienie. Z zamyślenia wyrwał mnie widok talerza pełnego jedzenia, który nieoczekiwanie pojawił się przede mną. Pogrążony w myślach nie zauważyłem Agnieszki, która właśnie wyszła z kuchni i teraz stała koło mnie z uśmiechem. - Dziękuję Ci bardzo - powiedziałem, czując nagle niesamowity przypływ głodu. Przysunąłem talerz i wręcz rzuciłem się na mięso. - Mogę się przyłączyć? - zapytała Agnieszka. - Mmhhmmm... - mruknąłem potakująco z ustami pełnymi jedzenia. Zwykle, jako dobrze wychowany człowiek, starałem się zachowywać przy stole. Tym razem jednak moje maniery przegrywały z głodem. Agnieszka przyniosła sobie szklankę kawy i usiadła naprzeciwko mnie, patrząc jak jem. Kotlet był rzeczywiści fantastycznie przyrządzony. A może mojemu głodnemu żołądkowi tak tylko się wydawało.... W każdym razie w ciągu kilku minut talerz był pusty. - Rzeczywiście, byłeś cholernie głodny - powiedziała zaskoczona ...
... Agnieszka. - Tak, byłem... Przepraszam... - odpowiedziałem trochę głupkowato - Ale ten schabowy był pyszny.... Naprawdę... - No cóż, miło mi. Maria jest rzeczywiście dobrą kucharką. - Rzeczywiście - uśmiechnąłem się do dziewczyny. Ponownie spojrzałem w jej oczy i ujrzałem w nich coś... nieokreślonego. Coś, co spowodowało, że mrowienie w lędźwiach powróciło. Pochyliłem się szybko nad resztką niedopitej, zimnej już kawy. - Zatem... Albercie... Co cię sprowadza w te sudeckie ostępy? - bezpośrednie pytanie Agnieszki nieco mnie zaskoczyło. Otarłem usta i popatrzyłem na dziewczynę. - Jadę do obozu naukowego geologów w Masywie Ś. Przynajmniej jechałem, dopóki burza mnie nie zatrzymała... - Do obozu naukowego... to wspaniale... Jesteś studentem? - Nie, już nie. Od paru miesięcy. Właśnie zaczynam pracę na uczelni. Miałem być opiekunem jednej z grup studenckich - odparłem, sam zaskoczony własną otwartością. - Proszę, proszę... Naukowiec... Wcale nie wyglądasz na mola książkowego.... - Dzięki, miło mi - mruknąłem - W rzeczywistości nie wszyscy naukowcy wyglądają tak, jak powszechnie się ich wyobraża. - Jasne - uśmiechnęła się Agnieszka - chociażby ten.... Indiana Jones... - A wiesz, że właśnie o nim w tej chwili pomyślałem... - chciałem powiedzieć coś więcej, ale urwałem zaskoczony nagłą zmianą na jej twarzy. - Zawsze chciałam iść na studia - powiedziała Agnieszka, odwracając wzrok i spoglądając w okno. Ujrzałem w jej oczach coś przeraźliwie ...