1. Amanda


    Data: 03.03.2023, Kategorie: uczennica, profesor, klapsy, Autor: PDS

    Amanda – takie stworzonko, czasem denerwujące, jak to prawdziwa kobietka. Drobne to takie, malutkie, wygadane, pyskate, złośliwe i przewracające życie do góry nogami i to całe na dodatek. Siedzi sobie taki człowiek jak ja. Przyzwoity człowiek, zajęty pracą, no i co się okazuje? Mam przy sobie telefon komórkowy. Takie to małe urządzenie, co pozwala kobiecie trzymać mężczyznę na niewidocznej smyczy emocjonalnej. To wszystko znałem z teorii, ale i z autopsji. Wiedziałem, że kobieta to tylko problem, kłopot i że wszystko w naszym życiu zmienia, a bardziej nieprzewidywalne od niej jest tylko trzęsienie ziemi, albo tornado. Wiedziałem też, że ciągły kontakt nawet smsowy tak nas przywiązuje do tej żeńskiej, gorszej połówki, a przecież lepiej unikać stałości i stałych związków. Czemu kurwa ja nigdy nie spoczywam na teoriach? Po jaką cholerę zawsze chcę takiego doświadczenia doznać na własnej skórze i to kilkukrotnie na dodatek by się przekonać czy zawsze jest tak samo? Odpowiedzi na te pytania to chyba nie znajdę tym bardziej nie teraz i nie po takim przywitaniu, poza tym z Amandą to wydawało się jakieś takie inne, takie paradoksalnie mniej poważne, a jednak najpoważniejsze...
    
    Witam pana doktora, gorąco i namiętnie. Co pan porabia w pracy? – Oto cały sms od Amandy, dwa zdania, a w cholerę dużo... osiągają.
    
    W pracy to się z zasady pracuje moja droga, ale również witam – odpisałem.
    
    Nudzę się!!! – Przeczytałem na wyświetlaczu mojego LG.
    
    Nie musisz krzyczeć.
    
    Poważnie ...
    ... słyszałeś mnie, aż tam?
    
    Pewnie, ja ciebie słyszę nawet gdy cię przy mnie nie ma. Wrócę do domku się przebrać i gdzieś cię wyciągnę, ale uprzedzam będę zmęczony, dziś mam ciężki dzień.
    
    Zapewniam, że przy mnie odpoczniesz – odpisała, a ja właśnie tego zapewnienia się bałem. Przy Amandzie, przecież nie dało się odpoczywać.
    
    Nie lubiłem niespodzianek, od dziecka nienawidziłem niespodzianek. Zawsze dostawałem to czego dostać nie chciałem, albo mnie takimi niespodziankami wystraszali. A tu nagle niespodzianka. Wchodzę sobie do domu, spokojniutko, wszędzie ciemno i nagle błysk. Taki niczym z flesza, tylko, że już nie gasł, a dawał mi po oczach.
    
    – Panie profesorze, chyba wysadziło korki – wyznał ciepły, kobiecy głos. Znajomy głos, Amandy głos, a jej latarka świeciła mi po oczach nadal.
    
    – Gdzie reszta? – zapytałem.
    
    – Kamil u chłopaków, Patryk z Majką u Dominiki. Panie profesorze – dodała po chwili, a ja nie wiedziałem czy się śmiać czy ubolewać nad swoim losem...
    
    – A możesz tak? – zapytałem niepewnie, pokazując jednocześnie dłonią by zniżyła latarkę tak by mi nie napierdzielała po oczach.
    
    – A może i mogę... A może i nie mogę...
    
    – Amanda przeginasz, za moment oślepnę – ostrzegłem groźniejszym tonem.
    
    – Super! – wykrzyknęła.
    
    – Super, że oślepnę? – dopytywałem.
    
    – Nie panie profesorze, chociaż i to by miało swoje dobre strony. Wyostrzył by się panu profesorowi inny zmysł, i kto wie, może to byłby nawet dotyk – odpowiedziała tak teatralnym tonem, że mimo woli ...
«1234...»