-
Amanda
Data: 03.03.2023, Kategorie: uczennica, profesor, klapsy, Autor: PDS
... Amanda, ja ci proszę, nie rób mi dziś na złość – dodałem wyciągając przed nią swoją dłoń, wewnętrzną stroną ku górze. – Ojejku, bo się zaraz popłakasz. – Amanda nie dyskutuj, tylko oddaj bo mnie od tej ciemności już łeb zaczyna boleć, a od światła tej latarki to oczy. Natychmiast powiedziałem! – to zdanie musiałem wypowiedzieć na tyle ostro, że zadziałało i już za moment cały salon i korytarz zapalił się. Oczywiście nie ogniem, a światłem. – Zepsułeś zabawę – poskarżyła się po raz kolejny i popchnęła mnie w ramie, nie zbyt mocno, ale ze złością, co było wyczuwalne zarówno w geście jak i jej postawie. Dopiero teraz się jej przyjrzałem. Granatowa, krótka spódniczka, taka w kratkę. Do tego białe podkolanóweczki, mój wzrok nawet nie musiał sięgać wyżej, domyślałem się co tam zastanę. Guziki granatowego sweterka były rozpięte do samego pępka, biała bluzka zawiązana tak, że pępek był na wierchu. Zacząłem podziwiać płaskość jej brzucha, chłonąć go, aż tu nagle dojechałem wzrokiem do dekoltu, chciałem go wyminąć i spojrzeć jej w oczy, ale nie potrafiłem. – Oczekiwałaś odrobiny pikanterii młoda damo, czyż nie? – zapytałem i nie czekając na odpowiedź chwyciłem ją mocno za ramie prowadząc do swojego pokoju. – Ja już ci dostarczę takiej pikanterii, że ci się na całe życie odechce takich numerów – warknąłem przez zęby, dosłownie wrzuciłem ją do swojego pokoju tak, że wpadła na łóżko siadając na nim. – Chyba, chyba prawie na pewno nie o to mi chodziło – wybełkotała i ...
... wstała w chwili gdy ja opadłem na łóżko. – Ale podejdź no do mnie. – Może jednak nie? – rzekła pytająco i stanęła tak, że plecami dotykała samej ściany. – Mnie się wydaje, że jednak tak. Podejdź Amando. – Mnie się wydaje, że, że, że, że nie – wyjęczała po raz kolejny. – Uczennica, która ma czelność odwiedzić profesora w domu pół naga boi się kilku klapsów, niesłychane zjawisko. A przecież uprzedzałem, że mam ciężką rękę. Było trzeba słuchać za pierwszym razem, a teraz podejdź, proszę. – Nie – odparła i pokręciła głową na boki. – A słyszałaś, że klaps w pupę to postrach dla małych dziewczynek, co staje się przyjemnością gdy dorosną? – zapytałem z triumfalnym uśmiechem na ustach. – Zgrywasz się – wypaliła nagle. – Sprawdź to – rzuciłem jej wyzwanie. – Sądzisz, że nie sprawdzę, że się boję, tak? – Sądzę, że tak, że się trzęsiesz ze strachu, tylko się nie popłacz – zakpiłem z niej. – Sądzisz, że bałabym się klapsa z twojej ręki, przecież ty nawet nie potrafisz uderzyć jak mężczyzna – zaśmiała się w głos. – Podejdź, sprawdzimy – zapewniłem ją o moich zamiarach. – Proszę ciebie bardzo – odparła robiąc balona z gumy do żucia i podchodząc do mnie wolnym krokiem, by po chwili usiąść okrakiem na moich udach i zatopić swoje palce w moich włosach. – Jesteś niemożliwa wiesz o tym? – zapytałem się jej prosto w oczy. – Coś już kiedyś takiego wspominałeś – rzekła i to były chwilowo ostatnie słowa jakie wypowiedziała bo potem nasze usta spotkały ...