1. Amanda


    Data: 03.03.2023, Kategorie: uczennica, profesor, klapsy, Autor: PDS

    ... się. Nasze języki odnalazły się w mgnieniu oka, wyczuwałem jak Amanda unosi się i opada na moje kolana, jak sprawia by ten pocałunek był jeszcze intensywniejszy.
    
    – No, ale chyba miała być kara, a nie nagroda? – rzekłem pytająco odsuwając swoją głowę od niej i tym przerywając pocałunek.
    
    – Wiesz no jak chcesz to mogę na przykład tak. – Nie wiedziałem o co jej chodzi, ale gdy pociągnęła mnie za włosy to się domyśliłem.
    
    – To nie fair, ja tobie Amanda krzywdy nie zrobiłem. Jeszcze nie. – Odnalazłem jej nadgarstki, zdjąłem jej dłonie z okolic mojej głowy i odwróciłem ją tak, że znalazła się plecami na łóżku, a ja na niej. Pewnie miałem rozkraczone kolana i ściskałem jej nogi swoimi udami. – Teraz to rozwiążemy. – Mówiłem i czyniłem co głosiłem. Rozwiązałem jej bluzeczkę, moim oczom ukazał się stanik w białym kolorze z popielatymi akcentami.
    
    – Co się tak patrzysz? – zapytała bezczelnie świdrując mnie wzrokiem.
    
    – W bieli wyglądasz tak... tak niewinnie. – To określenie było pierwszym jakie przyszło mi do głowy.
    
    – Jeśli cię onieśmiela to zdejmij – poleciła i zrobiła balona z gumy do żucia.
    
    – Daj mi też spróbować – zaproponowałem i już po chwili wpiłem się w jej usta swoimi. Tak długo bawiłem się językiem w ganianego za tą gumą do żucia, że gdy to się udało to zanim ją przeżułem, pierw musiałem nabrać powietrza.
    
    – Nie uda ci się. – Podpuszczała mnie Amanda jednocześnie zdejmując sweter z siebie, a potem rozpinając moją koszulę.
    
    Zrobienie balona z gumy nie ...
    ... należało do zadań najtrudniejszych więc się udało. Potem wyplułem gumę do popielniczki, którą ściągnąłem z parapetu i dałem zsunąć sobie z ramion koszulę.
    
    – Masz zajebistą klatę – skomplementowała, w sumie mnie tym zawstydzając, bo nie byłem przyzwyczajony do komplementów, chyba, że to ja je rozdawałem. – I te szerokie barki – ciągnęła dalej Amanda swój zachwyt, a ja w tym czasie znów położyłem ją na łózko jednym pchnięciem i zsunąłem jej majtki do kolan.
    
    – Wiedziałem, że masz pod kolor – skomentowałem.
    
    – A ja wiedziałam, że spódniczkę i podkolanówki zostawisz na miejscu.
    
    – Złap mnie za kark – poleciłem, po czym sam wstałem z łóżka i złapałem pod pośladkami. Przeniosłem się z tą piękną, zgrabną blondyną aż do samego biurka. Jej tyłek spoczął na drewnianym, zimnym blacie, a ja począłem rozpinanie paska przy spodniach.
    
    – Panie profesorze, chyba ma pan problem.
    
    – Jaki? – zapytałem nadal mocując się z tym przeklętym paskiem, który się zaciął, albo chuj wie co z nim było, ale za cholerę nie chciał się rozpiąć.
    
    – Podejdź – poleciła. Uczyniłem jak prosiła i patrzyłem w skupieniu jak jej pewne, nietrzęsące się dłonie oswobadzają mnie z tego skórzanego pacha, a potem sięgają do mojego rozporka. – Widzisz? Wystarczyło spokojnie, nie tak nerwowo.
    
    Kiedy zsunęła moje spodnie już do połowy moich ud, łokciami oparła się na biurku i rozkraczyła uda. Delikatnie dłonią sunąłem po jej nóżce, od kolana aż do krocza.
    
    – Masz paseczek startowy – zdziwiłem się bo nie ...