-
Praca i koleżanki 4
Data: 07.03.2023, Autor: merlin
Droga nad jeziorko upłynęła w spokoju, przeplatana słownymi przepychankami. Uśmiechałem się tylko, słuchając jej obietnicy, co mi zrobi, jak w końcu dojedziemy na miejsce. Zaraz po przybyciu, wprowadziłem samochód do garażu i zamknąłem bramę wjazdową. Teraz byliśmy odcięci od innych. Żaden wścibski sąsiad nie mógł nic zobaczyć. Gęsty żywopłot otaczający domek skutecznie to uniemożliwiał. -Krzysiu tu jest super! Głos Gośki poniósł się po wodzie, kiedy wyszła na taras z drugiej strony domku. Faktycznie widok z tarasu na jeziorko robił niesamowite wrażenie. Błękitna tafla wody odbijająca promienie słońca i pusty przeciwległy brzeg, porośnięty gęstymi chaszczami. To było otoczenie, które zapewniało spokój i przede wszystkim dyskrecję. Nie było żadnej możliwości, żeby ktoś mógł cokolwiek zobaczyć z tego, co się działo na wąskim pasku piaszczystej plaży. -Pójdę się przebrać, odwróciła się i zniknęła w domku. Poszedłem za nią. Patrzyłem, jak zdejmuje sukienkę, rozpina biustonosz. Przez chwilę grzebała w torbie, zanim znalazła kostium. Wyjątkowo skąpy. To było pierwsze, co rzuciło się w oczy. Jej siostrzyczka ma dobry gust, przypomniało mi się, że jest to strój Kaśki. Ciekawe na kim chciała zrobić wrażenie? -Pomóż, usłyszałem jej proszący głos. Stała tuż przede mną podtrzymując na piersiach niezapięty biustonosz. -Po co to ubierasz? Lepiej się opalisz bez tego, wskazałem na trzymane przez nią majteczki. -Tutaj ...
... nikt cię nie zobaczy, a mnie chyba się nie wstydzisz? Przez chwilę zastanawiała się nad moimi słowami. -Właściwie to masz rację, ale co powiem mężowi, jak zobaczy, że nawet dupcię mam opaloną? -Coś wymyślisz, zbagatelizowałem jej obawy. -Powiesz, że byłaś w solarium, albo, że to samoopalacz. -Jak znam życie, każdy facet w to uwierzy, uśmiechnąłem się do dziewczyny. -Ty nie będziesz się opalał? -Będę! Dzisiaj mam rzadką okazję, żeby skorzystać ze słońca, uśmiechnąłem się, zrzucając ciuchy. -Spodenki też, dodała, widząc, że nie kwapię się z ich zdejmowaniem. -Jak ja mam być naga, to ty również uśmiechnęła się szelmowsko. -Chodźmy, pociągnęła mnie za sobą na taras. Przez moment zastanawiała się nad miejscem do opalania. W końcu zdecydowała się zająć miejsce tuż przy żywopłocie, niewidoczne od strony jeziora. Zobaczyłem, jak rozkłada materac i kładzie się na nim. -Uf jak dobrze westchnęła, prężąc się jak kotka. -Krzysiu wysmaruj mnie, wyciągnęła z leżącej obok torby krem z filtrem. -Nie chciałabym się poparzyć. -Z przyjemnością, uśmiechnąłem się do niej, wyobrażając sobie to smarowanie. Odwróciła się na brzuch i zastygła w oczekiwaniu. Przez chwilę delektowałem się widokiem jej pośladków i przerwy między kuszącymi półkolami, zanim zacząłem rozprowadzać krem po jej plecach. Poczułem jak zesztywniała, kiedy moja dłoń dotknęła jej ciała. -Zimne, pisnęła. -Zaraz będzie cieplej, uśmiechnąłem się rozbawiony jej ...