-
Praca i koleżanki 4
Data: 07.03.2023, Autor: merlin
... mocniej ścisnęła kutasa. Moje palce wślizgnęły się do mokrego gorącego wnętrza. Czułem, jak mięśnie pochwy zaciskają się na nich, więżąc je w swoim wnętrzu. Pociągnąłem ją na siebie. Wyrwała się i nie czekając na moją reakcję, usiadła okrakiem na udach. -Teraz ja będę górą, uśmiechnęła się kpiąco. Podniosła pośladki i wprowadziła kutasa do pochwy. Do tej pory to ja byłem stroną aktywną, ja dyktowałem tempo, ale nie tym razem. Kiedy w końcu skończyła, cała lśniąca od potu opadła na mój tors. -Krzysiu, mógłbyś tak częściej, szepnęła, kiedy w końcu doszła do siebie. Boże! Uwolniłem potwora, pomyślałem, kiedy dotarł do mnie sens jej wypowiedzi. Chyba nadszedł czas, żeby nasze stosunki przenieść na inny poziom. Spróbuję przekonać ją do włączenia do naszych zabaw małżonków. Ciekawe jak zareaguje na moją sugestię? -Gosiu! Może nadszedł czas, żeby twój mąż dołączył do nas? Było to mało subtelne, ale dotarło do dziewczyny. -Zwariowałeś? Jej spojrzenie wyrażało niedowierzanie. -Wyobraź sobie Twojego Mariuszka z moją żoną i obok nas, a później zmiana partnerów. -To jest takie podniecające. -Zobacz na samą myśl, że kochasz się ze swoim mężem mam erekcję, wskazałem na sztywnego kutasa. -Nie! Nigdy, to się nie może stać. Zobaczyłem, jak czerwienieje. -Wiesz odrobina alkoholu, odpowiednia atmosfera i kto wie? -Mielibyśmy wtedy wolną rękę, doskonały pretekst do takich spotkań jak dzisiaj, kusiłem dalej. -Nie ! On ...
... się nigdy nie zgodzi, Gośka dalej była przeciwna, ale jakby już mniej. -Wiesz, trzeba tylko trochę nad nim popracować. -Zobaczysz, że się uda. -No, nie wiem, jej wahanie było widoczne. -Muszę się zastanowić, dodała. -Teraz mnie odwieź do domu, dochodzi już osiemnasta. -Muszę trochę ogarnąć chałupę, posprzątać. -Może ci pomogę, zaofiarowałem się z pomocą. -Zgłupiałeś? Zobaczy cię jakaś sąsiadka i będzie afera, gwałtownie zaprotestowała. Nie kontynuowałem tematu. Mnie również pasowało trochę odpocząć po tak wyczerpującym dniu. Późna pora spowodowała, że do jej domu dojechaliśmy wyjątkowo szybko. -Nie zapomnij zadzwonić do Joanny. -Nie chciałbym, żeby źle myślała o mnie, dodałem. -Oczywiście! Cmoknęła mnie na pożegnanie w policzek i wyszła z samochodu. Nie zdążyłem ruszyć, kiedy zadzwonił telefon. Tylko nie to! Jęknąłem, kiedy zobaczyłem, kto dzwoni. To była Joanna. Miałem nadzieje, że nie chce się spotkać. Niestety nadzieja okazała się płonna. Chciała, żebym przyjechał do niej. -Joasiu czy to coś pilnego? Może przełóżmy to na jutro? Kiedy w końcu wyłuszczyła, dlaczego chce się spotkać, odetchnąłem z ulgą. Chciała, żebym odwiózł jej siostrę do domu. Zagadały się i dziewczynie uciekł ostatni bus. -Daleko? -Nie! Następna kolonia za naszą, dwadzieścia minut jazdy, zresztą Zuza cię poprowadzi. -Przyjedziesz? -Oczywiście! Jeśli jeszcze chciałem skorzystać z jej wdzięków, to nie mogłem powiedzieć nic ...