-
„Co to to nie!” – część 61 i 62
Data: 07.03.2023, Autor: KociHopeCoop
... kwituje, promieniejąc od wewnątrz. Słysząc te słowa, również jakby „jaśnieję”. – Damy radę. – Robi zdecydowane „pac-pac” o moją grabę. – Nie musimy z tego czynić wojny. Być może uda się wypracować z pindolindą jakiś harmonogram spotkań ze Stasiem. Zobaczysz. – Puszcza mi oczko. – Będziesz git tatusiem, a ja sztos „ciotełką”. – Chodź tu do mnie w końcu. – Obracam cielsko na bok oraz otwieram ramiona. Czekam tylko „uno momentico”, a już czarna podrywa kuperek i ochoczo wpada w moje kleszcze. Tulimy się chwilę bez słowa. Wtem… mebel pod nami trzeszczy przeciągle. Nim jesteśmy w stanie mrugnąć, następuje „krrryt-ghhh”, po którym krzesło rozjeżdża się jak Lidii tort urodzinowy. Zdążam jedynie złapać lubą pod kolanami, unosząc lekko, a sam opadam z siedziskiem do poziomu parteru. Dupa boli mnie w chu…steczkę, krzyż rwie niczym po dostaniu bejsbolem, zaś Krucha… wije się ze śmiechu. Jak to leciało? „TERAZ WĘGORZ!” – „Patrzcie świnie, król parkietu, ręka jak złamana. Nakurwiam węgorza…” – nucę klasyka, na co czarna dośpiewuje: – „Na-na-na-na-na-na!” – Znasz to? – Nie mogę uwierzyć. – Seriooo? – „Serio, serio”. – Ponownie puszcza oczko, wyjeżdżając z tekstem ze „Shreka”. – Dawaj pyska! – wypalam oraz momentalnie spajam nasze usta w pocałunku. Jebać, że mnie „łupie w kręgosłupie”. Zapominam o całym świecie i otaczającej nas scenerii. Ważna jest tylko ta chwila. Pojednanie? Tak na to mówią? Jeśli w ten sposób jednamy nasze usta, to jak ekhem… będziemy godzić… ekhem ...
... x2… pozostałe narządy? Serce bryka niczym drzwiczki piekarnika z filmiku „Kiedy mamy nie ma w domu”. Aż mam ochotę zagrać na dolnych partiach ciała Lidii, jak ten siwy gościu na puzonie. Rozważam w głowie tę myśl, całując MOJĄ (ufff…) dziołchę coraz namiętniej. A wtedy… (nosz fakenszit, kurwa jebana mać, pola elizejskie i pierdolone kwiatki rumianka!) dzwoni telefon. Nie zważając na moje oczywiste protesty, Krucha bez odrywania ust, po omacku szuka „szit-fona” na blacie. Kiedy go znajduje, unosi nad łysą głową SWOJEGO ( ) chłopaka. Nie przerywając eksploracji mojej paszczy, zerka na ekran. Wówczas z głośnym „chlllip” odkleja od „mła” wargi oraz słyszę to, czego się obawiałem: – Sorry, siorka na łączach. Muszę odebrać. Robię naburmuszoną minkę, lecz gdy babki wymieniają powitanie, zaczynam całować szyję czarnulki. Mija zaledwie kilka sekund, a Lidia szarpie mnie za bark i odsuwa od siebie, krzycząc: – Dobra nasza! Mirella zabiera jutro Klarę ze Stasiem do parku! „A to ci heca! Cuś mnie podnieca!”. Biorę głęboki wdech i kiwam zdecydowanie głową. Patrzałki łani rozbłyskują niepohamowanym blaskiem. Doskonale wie, że właśnie zdecydowałem się wziąć sprawy w Cybulowe ręce. Trzeba zanieść wieść do domu. Mus gotowym być na łomot! Możem nie jest Adam Lambert. „But if I had you”, I am „ready to the rumble!”. Od Autorek: Proszę państwa, powracamy! Za spóźnienie się kajamy. Jednak czasem życia sprawy, odciągają od zabawy... Ale teraz koniec ...