-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
Mury Chrysopolis... Przez ponad dwa miesiące przeciągającego się oblężenia miał okazję dobrze przyjrzeć się tylko tej jednej budowli świetnej stolicy Cesarstwa. Złociste kopuły świątyń i pałaców błyszczały gdzieś z dala, nieosiągalne za ich osłoną. Za to same mury poznał nadzwyczaj dokładnie. Wzniesione jeszcze przez któregoś z cesarzy władających całym światem, uchodziły za cud sztuki fortyfikacyjnej. Podwójne, wzmocnione licznymi basztami i szeroką fosą, oparły się jak dotąd wszelkim wrogom. Jeżeli kiedykolwiek je zdobywano, to tylko zdradą. Ich własne szturmy także okazały się tymczasem bezskuteczne. Liczyli bardzo na flotę. Od strony otwartego morza miasto również posiadało jednak podobną osłonę, a nadal groźne okręty cesarzowej schroniły się w znakomitym, naturalnym porcie stolicy: długiej, wcinającej się głęboko w ląd zatoce, nazywanej Szczodrą Dłonią. Szczodrą, gdyż to ona zadecydowała niegdyś o założeniu miasta w tym właśnie miejscu, a w czasach pokoju stanowiła zabezpieczoną przed sztormami oraz innymi niebezpieczeństwami przystań dla licznych, wyładowanych wszelakimi towarami statków handlowych, przybywających do Chrysopolis z czterech stron świata. Dla najeźdźców Dłoń okazała się natomiast zamknięta, zaciśnięta w pięść. Wejście przegrodzono grubym, żelaznym łańcuchem, którego końce doczepiono do dwóch potężnych wież po obydwu stronach zatoki. Każda z nich stanowiła odrębną fortecę, południową włączono w obręb murów miasta i sąsiadowała bezpośrednio z Pałacem, jej ...
... siostra strzegła północnego brzegu Dłoni oraz tamtejszych równin i wzgórz. Zarówno dux Enrico jak i pirat Rodmund próbowali kilkakrotnie zerwać łańcuch oraz przebić się na wody zatoki. Opanowanie portu zacisnęłoby pierścień oblężenia oraz wystawiło na atak najsłabiej bronione, zwrócone ku Dłoni dzielnice miasta. Za każdym razem zza łańcucha witały ich jednak okręty cesarzowej, odstraszające napastników budzącym przerażenie ogniem, miotanym na sporą odległość z zainstalowanych na pokładach dziwacznych, mosiężnych rur-wyrzutni. Ogniem, który płonął również na wodzie i którego rzeczywiście w żaden sposób nie dawało się wodą ugasić. Stracili w ten sposób kilka okrętów zanim odstąpili, a port pozostał w rękach Damareny. Liczyli potem na zagłodzenie miasta z tak liczną, niewyobrażalnie wręcz liczną ludnością. O ile jednak mogli odciąć dostawy od strony stałego lądu oraz otwartego morza, gdyż ani cesarskie podjazdy, ani okręty nie próbowały niepokoić tam ich patroli, to nie byli w stanie zablokować ruchu łodzi na Dłoni. A zatoka okazała się zadziwiająco długa, sięgała tak daleko, że brakowało im jednak zbrojnych, aby otoczyć jej odległe brzegi. W ten sposób Dłoń raz jeszcze potwierdziła trafność nadanego jej miana i darzyła stolicę swoją szczodrością. Nie spodziewając się podobnych trudności, na początku oblężenia spustoszyli okolicę, spalili zasiewy i teraz sami mogli obwiać się głodu, pomimo rozpoczynającej się pory żniw. Zwłaszcza, jeżeli ugrzęzną tu na kolejne miesiące. ...