-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... zapewnieniami dziewczyny, droga nie okazała się długa. Luźne łańcuchy pozwalały na w miarę swobodne kroki. Znaleźli się w innej celi, dość obszernej. Na środku pomieszczenia dostrzegł coś, co wyglądało jak żłób w stajni. Przez chwilę sądził, że loch jest pusty, jednak światło pochodni wydobyło z półmroku kulącego się pod ścianą więźnia. Najwyraźniej powodziło mu się dużo gorzej, niż jemu samemu. Całkowicie nagie ciało wyglądało na zabiedzone, zmierzwione włosy i broda wskazywały na dłuższy już czas niewoli, przykry i jednoznaczny zapach na niemożność lub zaniedbanie dopełniania podstawowych zabiegów higienicznych. Widząc przybyszów, nieszczęśnik nie wstając z kolan, na czworakach, przysunął się w ich kierunku na podobieństwo łaszącego się psa. Dłonie skuto mu krótkim łańcuchem, przypiętym do obroży. Inny łańcuch, nieco dłuższy, przymocowano do żłobu. Ograniczało to zasięg i swobodę ruchu, ale nie tłumaczyło, dlaczego nadal pełzał na kolanach. - Jak długo mam tu jeszcze zostać? Jak długo ona każe mnie więzić w taki sposób? - zawodził, a głos wydał się znajomy. - Tak długo, jak Pani Połowy Świata uzna to za potrzebne. Tak długo, aż nie odkupisz swoich win, panie Demetriuszu - odparła obojętnie Aria. Więzień uniósł z trudem głowę i dało się rozpoznać twarz niegdysiejszego posła, który niezbyt fortunnie sprawował swoją dwuznaczną misję, nie odnosząc sukcesu ani w dyplomacji, ani w intrydze. Oczy błyszczały chorobliwym blaskiem. Teraz dopiero narastające światło pochodni ...
... ujawniło przyczynę jego pochylonej pozy. Do ud dociśnięte miał dwie dopasowane deszczułki, które w niewielkim otworze więziły wyciągnięte w tył krocza genitalia. Całość spinał solidny skobel. W rezultacie nieszczęśnik zmuszony był nieustannie klęczeć albo leżeć na boku, zwinięty w kłębek. Wyprostowanie nóg oraz powstanie z kolan okazywało się niemożliwe. Jedzenie i wodę podawano mu niczym zwierzęciu, w żłobie. - Przemów za mną, Dostojna Pani. Ona cię wysłucha, cieszysz się względami naszej Władczyni. - Okazuje mi swoją życzliwość, bo służę Jej wiernie i dobrze. W przeciwieństwie do ciebie, panie. - Jesteś przecież jedną z nas, pochodzisz z wielkiego rodu, Ario Dalasseno. Byłem przyjacielem twojego ojca w lepszych czasach... My, prawdziwi arystokraci, powinniśmy trzymać się razem, zwłaszcza na dworze takiej... - Takiej? Co właściwie chciałeś powiedzieć, panie? - Takiej wspaniałej Pani, Pani Połowy Świata, Pani, która władać będzie i całym światem. - Tylko wtedy, jeżeli znajdzie lepsze sługi od ciebie, panie Demetriuszu. Zawiodłeś i oto twoja zapłata. - Ty także doznałaś niepowodzenia w Lagunie, podobnie jak i ja w Lutecji. Nie myśl, że gnijąc tutaj nie wiem zupełnie o niczym! - Jeżeli nawet, to otrzymałam szansę odkupienia moich win. I wykorzystałam ją, wykorzystałam z wielkim sukcesem. Dowód masz przed oczyma, o ile zdołasz unieść głowę. Więzień teraz chyba dopiero przyjrzał się z pewnym trudem przymusowemu towarzyszowi Arii. - Książę Bastian – ...