-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... powiedział z niedowierzaniem. - Witaj, panie Demetriuszu. Odbywam dziś same niespodziewane spotkania. Uwierz, nie żywię do ciebie urazy i twój widok w takiej niewoli nie sprawia mi radości. Były ambasador stracił już jednak zainteresowanie dawnym gospodarzem. - Ja także pragnę takiej szansy! Ja także pragnę odkupienia mojej nieudolności! Zrobię wszystko, powiedz o tym naszej Pani, dostojna Ario Dalasseno. Będę błogosławił Jej i twoje imię! - Chodźmy stąd – rzuciła z niezadowoleniem dziewczyna. Ponaglany przez strażników, pospiesznie opuścił celę. Zawodzenia pechowego dyplomaty ścigały ich jeszcze przez jakiś czas, w końcu powoli ucichły. - Mamy za sobą ten przykry obowiązek, teraz czas na przyjemniejszą część naszej wycieczki, książę. - Po co mi go pokazałaś? - Czyż muszę to tłumaczyć? Najjaśniejsza Bazylissa uznała, że widok obecnej kwatery pana Demetriusza sprawi ci może przyjemność. A jeżeli nie, to przynajmniej skłoni do rozmyślań. - Rozumiem, pani Ario. Pani, bo nie jesteś przecież zwyczajną służką czy nawet tajną wysłanniczką cesarzowej... Nieszczęsny Demetriusz nazwał cię szlachetnie urodzoną. - To prawda – odparła niechętnie. - Pochodzę z rodziny Dalassenów, mój ojciec, megadux Nicefor Dalassen, jest wielkim drungariosem, dowódcą floty. Ale to nie ma nic do rzeczy. - Pozwól, pani, że wyrażę jednak zdumienie. Jak to się stało, że osoba takiej rangi trafiła do tajnej służby? Narażając się na związane z tym ryzyko i niebezpieczeństwa? - ...
... Pominął już fakt niskiego pochodzenia bazylissy, którą stara arystokracja musiała z tego powodu pogardzać. - A na co miałam czekać? Aż mój ojciec albo brat wydadzą mnie za mąż za jakiegoś głupca w rodzaju tego Demetriusza? W najlepszym wypadku, bo jeżeli poskąpiliby na posagu, to mogłabym trafić do klasztoru. O wiele bardziej wolę służyć cesarzowej! - Istotnie, w klasztorze twoje rozliczne talenty z pewnością by się zmarnowały, szlachetna pani. - To nie jest powód do żartów, książę - żachnęła się. - A o moich talentach wkrótce będziesz miał okazję się przekonać. - Już się chyba przekonałem... To zapewne tobie, pani, zawdzięczam przyjemność goszczenia w tych murach. Czyż to nie tym właśnie sukcesem chwaliłaś się nieszczęsnemu Demetriuszowi oraz odkupiłaś takie czy inne niepowodzenia? - Wszyscy robimy to, co musimy. - Pomimo twoich niewątpliwych zasług wątpię jednak, abyś zdołała ułożyć to wszystko sama. Czuję w tym rękę Rodmunda, bo jego książęcy kuzyn Robert jest zbyt głupi na podobne intrygi. Tylko dlaczego? - Nie miej mu tego za złe, Bastianie. - Niespodziewanie potwierdziła przypuszczenia więźnia. - On też nie miał innego wyboru. - Czyżbyś go szantażowała, piękna pani? Myślę, że spełniał raczej życzenia kuzyna. Ale z pewnością okazałaś się bardzo pomocna. Tym razem nie odpowiedziała, a w obecnej sytuacji nie należało wzbudzać gniewu pani Arii. Zamilkł więc i bez słowa dał się zaprowadzić po schodach na któryś z wyżej położonych poziomów fortecy ...