-
Pan ognia (Sługa płomieni 5)
Data: 09.03.2023, Autor: nefer
... dłonią. Dziewczyna skłoniła bez słowa i opuściła komnatę. Uniósł nieco głowę i usiłował się rozejrzeć. Pomieszczenie nie wydawało się zbyt duże, w świetle lamp sprawiało jednak wrażenie urządzonego bardzo bogato. Brak dywanów i kobierców nie był więc zapewne przypadkowy. Dalsze obserwacje otoczenia odłożył na później, jego wzrok przyciągnęła nieznajoma. W przyćmionym blasku płomyków sprawiała wrażenie młodej i urodziwej, zapewne młodszej niż w rzeczywistości, jeżeli przypuszczenia więźnia miały okazać się prawdą. Potwierdzały je w każdym razie bogaty strój, podkreślająca kuszące kształty suknia ze złoconego brokatu, ozdoby szyi, uszu, przegubów – zielone szmaragdy pięknie komponowały się ze złotą oprawą poszczególnych elementów kompletu, przy czym zwrócił zwłaszcza uwagę na wyjątkowej wielkości kamień umiejscowiony w rowku pomiędzy hojnie odsłoniętymi fragmentami piersi, wreszcie sprawiająca wrażenie ciężkiej i nie pasującej do reszty ozdoba głowy, cesarska korona Panów Połowy Świata. Czyżby stał, a raczej klęczał czy też półleżał przed obliczem bazylissy Damareny? Wszystko na to wskazywało, pomny jednak różnych doświadczeń i przygód, których zaznał odkąd zaczął przesyłać jej swoje wiersze, nie mógł mieć całkowitej pewności. W końcu nigdy przedtem nie widział cesarzowej. Domniemana władczyni Chrysopolis przypatrywała się swemu jeńcowi z pewną ciekawością, bawiąc się kielichem, z którego upiła w końcu niewielki łyk trunku. - I cóż, książę, oto rzucono cię, nagiego i ...
... skutego łańcuchami do stóp tronu Pani Połowy Świata. Dokładnie tak, jak opisałeś to w jednym ze swoich wierszy. Mam nadzieję, że odczuwasz wrażenia równe tym, które tam wyrażałeś. Uwierz, zadałam sobie wiele trudu, aby doprowadzić do naszego spotkania. - Pani, jestem zaszczycony tak niezwykłym przyjęciem. - Czytałam twoje wiersze z przyjemnością i zapragnęłam, abyś także podzielał to doznanie w chwili, gdy ujrzymy się po raz pierwszy. - Najdostojniejsza, jestem pod wrażeniem. - W takim razie dopełnij teraz aktu hołdu należnego Pani Połowy Świata. Chętnie udzielę ci tej łaski. - Ponownie upiła nieco wina. - Co masz na myśli, Najczcigodniejsza Cesarzowo? - Ucałuj moje stopy, książę. Przy odrobinie wysiłku zdołasz to uczynić, a ja przyjmę ten gest z zadowoleniem. Tak, jak sam to opisałeś. - Pani, w wersach poetów zawsze pojawia się pewna przesada... A ja nie jestem godzien, nie mogę przyjąć takiego zaszczytu. - Oczywiście, że nie jesteś, ale obdarzę cię tą łaską na dowód mojej życzliwości. - Nie mogę, Wielka Pani. - O co ci chodzi, książę? - Powstała jednak z tronu, okazując pewną niecierpliwość. - Ach, rozumiem, chcesz poczuć potęgę władzy Najpotężniejszej Cesarzowej. Dobrze więc. Ruszaj, niewolniku i oddaj hołd swojej Pani. Natychmiast! - Naprawdę, nie mogę. Podeszła bliżej, stąpając powoli po kolejnych stopniach. Oczywiście, nałożyła eleganckie, złociste sandałki, także ozdobione szmaragdami. Nie mogła pominąć w przygotowaniach tak istotnego ...