1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... tronie i wezwała straże, prowadzone przez Arię. Tylko porzucony kielich i niewielka kałuża wina mogły teraz świadczyć o zranionych uczuciach bazylissy.
    
    - Ten tutaj, rycerz z zachodnich krain, nie okazał się aż tak dworny, jak można by się po nim spodziewać. Wolał pozostać naszym wrogiem. Dostosujemy się do dokonanego przezeń wyboru. Ario, umieść księcia w celi szlachetnego Demetriusza i potraktuj w identyczny sposób. Zapewne mają sobie dużo do powiedzenia.
    
    - Jak rozkażesz, pani. Czy jednak na pewno w sposób zupełnie identyczny, to może okazać się błędem...
    
    - Może masz rację. - Zastanowiła się. - Dobrze, użyj krótkiego łańcucha przy obroży ale oszczędź tymczasem jaja.
    
    Dziewczyna skrzywiła się ledwie dostrzegalnie, słysząc w ustach Pani Połowy Świata zwrot świadczący o jej burzliwej przeszłości. Bez dalszej zwłoki przystąpiła jednak do wykonywania otrzymanego polecenia. Po dłuższym marszu, tym razem korzystając wyłącznie ze schodów wiodących w dół, znaleźli się w znanej już celi nieszczęsnego ambasadora. Ten próbował raz jeszcze wzbudzić litość.
    
    - Szlachetna Pani Dalasseno, czy przynosisz mi łaskę Najdostojniejszej Bazylissy? Przekazałaś Jej moje prośby i zapewnienia? Błagam, uczyń to!
    
    - Zamilcz, głupcze, albo każę wychłostać cię po tym ściśniętym worze.
    
    Piękna Aria także nie pozostawała w tyle pod względem słownictwa. Na jej znak strażnicy sprawnie zmienili rozmieszczenie kajdan, dodając obrożę, przypinając do niej obecnie przeguby dłoni oraz ...
    ... przytwierdzając ją krótkim łańcuchem do kamiennego żłobu. Gdy odesłała już podwładnych, pochyliła się jeszcze nad więźniem.
    
    - Czym aż tak bardzo rozgniewałeś Panią Połowy Świata? Spodziewałam się zupełnie innego przebiegu tej audiencji.
    
    - A dlaczego ty okazałaś mi życzliwość? - odpowiedział pytaniem.
    
    - Może dlatego, że spełniłeś pewną prośbę, książę.
    
    - Tym razem nie chciałem wykonać rozkazu...
    
    - Ach, nawet sama Najjaśniejsza Cesarzowa popełnia niekiedy błędy. Wytrzymaj, a może twój los się odmieni.
    
    Wypowiedziała to ledwie dosłyszalnym szeptem. Powstała, lecz zanim opuściła celę z ustawionego poza zasięgiem więźniów wiadra nalała obficie wody do koryta. Zostawiła też zapaloną lampę, dzięki czemu nie tkwili w całkowitej ciemności.
    
    - I tak oto, zamiast ułaskawienia zyskałem towarzysza niedoli. – Zaśmiał się chrapliwie Demetriusz. - I to nie byle kogo, tylko sprawcę moich nieszczęść.
    
    - Wcale nie czuję się winny w tej sprawie. Przyznam jednak, że nie potraktowałbym w taki sposób żadnego z moich sług, choćby nawet zawiódł i nie zdołał wykonać zadania. Długo już tutaj tkwisz, szlachetny panie?
    
    - Straciłem rachubę. Od dnia, w którym zdałem relację z poselstwa.
    
    - Czyli przynajmniej cztery miesiące, jak sądzę. Dziwię się, że nie postradałeś zmysłów, panie. - Poczuł mimowolny dreszcz.
    
    - O, bywali już tacy, którym się to przytrafiło. Nie myśl, że jesteśmy pierwszymi lokatorami tej celi. Ona lubi niekiedy takie... zabawy. - Znowu niewesoły śmiech.
    
    - I przez cały ...
«12...151617...40»