1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... własnych dowodów życzliwości, używając w tym celu wprawnych palców. Na efekty trzeba było chwilę poczekać, ale okazały się wystarczające. Wystarczające do tego, by użyć ich do kontrolowania starań więźnia. Aria przechylała sterczącego penisa na boki, w przód i w tył. Raz czy drugi wsparła te ruchy rzuconym szybko poleceniem:
    
    - W prawo! Do przodu!
    
    Potem sam już wiedział, co oznaczają przesunięcia jej dłoni. Jeżeli opóźniał się z wykonaniem rozkazu albo w inny sposób zawodził jej oczekiwania, wbijała paznokcie w wyprężony narząd. Zwykle u nasady, ale raz czy drugi także w odsłoniętą główkę. Miotał się wtedy instynktownie, ale oczywiście, nie był wstanie zerwać łańcuchów czy zrzucić z siebie doświadczonej amazonki. Sprawiał jej za to satysfakcję, czemu dawała wyraz głośnym śmiechem. Wyczerpany, półprzytomny ze zmęczenia, skupiony całkowicie na doznaniach płynących z genitaliów, pracy języka oraz staraniach o zaczerpnięcie oddechu, nie miał pojęcia, jak długo trwała ta służba. Wreszcie Aria osiągnęła chyba wystarczający poziom ukontentowania, zmieniła bowiem dosiad na bardziej tradycyjny, uwalniając twarz i usta jeńca.
    
    - Ruszaj!- rozkazała, wbijając na zachętę obcasy w jego uda. Pozbywając się sukni nie zdjęła bowiem eleganckich sandałków. - Spróbuj mnie zrzucić! Nie dasz rady, a ja uwielbiam dzikie, ogniste ogiery!
    
    Istotnie, próbował ze wszystkich sił. I rzeczywiście, nie odniósł żadnych sukcesów. Siedziała w siodle dumnie i pewnie, wspomagając nawet pracę ...
    ... wierzchowca unoszeniem bioder. Od czasu do czasu używała też obcasów w roli ostróg. Sukcesem okazał się natomiast narastający przypływ wypełnienia, obejmujący powoli jego męskość. Zbyt zmaltretowana, aby natychmiast wytrysnąć, urosła jednak i nabrzmiała. Zapewne ku zadowoleniu Arii, która zaczęła teraz cicho jęczeć, a dźgnąwszy raz jeszcze obcasami, wyprężyła się nagle i zesztywniała w siodle. Ujęła dłońmi jego uszy i położyła się na ciele więźnia, dociskając piersi do torsu mężczyzny. Jęczała nadal, czyniąc tylko przerwy na obdarzanie towarzysza długimi pocałunkami.
    
    - Teraz, teraz! - zawołała. - Możesz trysnąć! Chcę to poczuć, rozkazuję!
    
    Wzmógł ruchy bioder i po chwili osiągnął upragniony efekt. Rozkosz wyzwolenia, którą odczuł, pozbawiała niemal sił. Ale Aria nie rezygnowała, nadal galopując, wyssała dosłownie wszystkie soki jeńca. Wreszcie ustała. Delikatnie pogładziła go dłonią po twarzy, niczym ulubionego wierzchowca.
    
    - Wreszcie stanąłeś na wysokości zadania, książę. Mam nadzieję, że potrafisz zrobić to raz jeszcze – wyszeptała.
    
    - Szlachetna pani - jęknął przerażony. - Nie mam już sił... I po co to teraz, czyż nie doznałaś spełnienia?
    
    - Bo taka jest wola i życzenie twojej pani! Uczynisz to we własnym interesie, a przynajmniej spróbujesz ze wszystkich sił! Pomogę ci – zakończyła łagodniej. - Na początek napij się wina, proszę.
    
    Powstała i napełniła kielich. Upiła może połowę, potem wspaniałomyślnie przysunęła krawędź naczynia do ust mężczyzny.
    
    - Gdy zaznasz ...
«12...8910...40»