1. Pan ognia (Sługa płomieni 5)


    Data: 09.03.2023, Autor: nefer

    ... jąder. Jęknął z bólu, odruchowo odrywając usta. Ponownie zacisnęła dłoń.
    
    - Nie tak, książę. Na początek delikatnie. Czy wy tam, w krajach Północy, niczego nie umiecie? Rodmund...
    
    Urwała nagle, uświadamiając sobie, że być może powiedziała zbyt wiele. Aby zatrzeć to wrażenie podjęła pracę palców. On również powrócił do swego zadania, uważając teraz bardziej. Po chwili zatracił się jednak we własnej, narastającej fali rozkoszy i nie dbał już o przesadną ostrożność. Dziewczyna nie protestowała. Gdy poczuł, że on sam, że nie wytrzyma ani chwili dłużej, wskoczyła na niego niczym na grzbiet rumaka, bez wahania odnajdując sztywną męskość i więżąc ją w uścisku własnego, ciepłego oraz wilgotnego otworu. Ścisnęła palcami sutki więźnia, być może chcąc zrewanżować się za poprzednio doznany ból. Istotnie, zabolało, ale to nie miało w tej chwili żadnego znaczenia. A już na pewno nie zdołało powstrzymać wytrysku. Wylewał z siebie nasienie z rozpaczliwym pragnieniem wyrzucenia przepełniającej go fali gorąca, napełniając przy okazji studnię Arii. Miał wrażenie, że trwa to bez końca, zdaniem dziewczyny odbyło się jednak zapewne zbyt szybko, zanim zdążyła zaznać w pełni rozkoszy przejażdżki.
    
    - Co, już? - zwołała niezadowolona.
    
    - Pani, okazałaś się zbyt łaskawa dla swego sługi...
    
    - I jeszcze próbujesz na mnie zrzucić winę za własny brak opanowania.
    
    Raz czy drugi spoliczkowała go otwartą dłonią, ale nie wyczuł w tym prawdziwej złości, bardziej chęć pobudzenia siebie samej, a ...
    ... może ich obojga?
    
    - Wybacz, pani. Wybacz i daj mi kolejną szansę – wypowiadał te błagania w tym samym celu.
    
    Aria zeskoczyła z siodła, podchodząc do stojącego gdzieś z boku stolika. Nalała sobie wina i zbliżyła się z prawie pełnym kielichem.
    
    - Muszę się napić. Może poczęstuję i ciebie, książę, jeżeli szczerze obiecasz poprawę...
    
    - Obiecuję, pani – wychrypiał przez zaschnięte istotnie gardło.
    
    Być może ujęta tymi słowami, spełniła swoją zapowiedź w najbardziej uroczy sposób, podobnie jak niegdyś w pałacu duxa. Tylko tym razem miała większą swobodę działania, gdy ich wargi zetknęły się ze sobą. I nie skończyło się na jednym łyku wina, prawdę mówiąc, nie skończyło się nawet na jednym kielichu. Trunek okazał się wyborny, o głębszym nawet i bardziej ożywczym smaku niż tamten w Lagunie. Czy to obecne igraszki stanowiły niezrównaną przyprawę? Czy też bazylissa posiadała jednak lepsze winnice i lepszych winiarzy niż dux Enrico?
    
    - Skoro wzmocniłeś siły, panie, czas wziąć się do spełnienia danej obietnicy. Tym razem sama zadbam o to, abyś nie zdołał się wyłgać.
    
    Zajęła odpowiednią pozycję i usiadła powoli na twarzy jeńca, przez chwilę dając mu okazję ujrzenia z bliska jędrnych pośladków oraz obydwu otworków. Nie musiała wydawać żadnych poleceń, sam wiedział, czego oczekuje po nim szlachetna Aria Dalassena. Wbił się językiem w szparę pomiędzy kulami sprężystego, umięśnionego ciała. Pracował, z trudem łapiąc oddech. Zadowolona może z takiego zapału, dziewczyna nie poskąpiła ...
«12...789...40»