1. Sprzedaż kontrolowana (I)


    Data: 21.03.2023, Kategorie: enf, kryminał, koledzy, policjantka, Autor: MarekDopra

    ... poklepać i pochwalić, to na niego trafiało. Po prostu był facetem w męskim gronie. Ale postanowiła sobie, że to będzie ją tym bardziej motywowało do pracy.
    
    Gdy tak dumała, Andrzej wjechał na stację i wepchnął się na ostatnie wolne miejsce, do którego ktoś przymierzał się swoją skodą. Wyskoczył z niej jakiś mężczyzna po pięćdziesiątce w kapeluszu i zaczął coś krzyczeć gestykulując rękami. Andrzej wychodząc nie zwracał na niego uwagi i idąc do sklepu rzucił tylko – Spadaj, dziadek.
    
    Mężczyzna momentalnie się uciszył i wycofał mamrocząc coś pod nosem. Andrzej nie dość, że był nieźle zbudowany, to jego charakteryzacja i BMW, którym jechali wskazywały, że ma wiele wspólnego z półświatkiem. W rozpięciu modnej koszuli świecił złotem gruby łańcuch. Szpanerskie buty, złoty zegarek i krótka fryzura podkreślały to jeszcze bardziej.
    
    Agnieszce bardzo nie spodobało się jego zachowanie. Poza tym, nie wiedziała jak się schować w fotelu, gdyż inni klienci stacji obserwowali tę scenę. Patrzyli teraz na nią i pewno zastanawiali się jak z takim kiepem można się zadawać. Siedziała tak wbita w fotel, aż Andrzej wrócił podając jej ibuprom i napój, który kupił w sklepie.
    
    - Nie prosiłam cię przecież o tabletki – odburknęła. Scena na stacji spowodowała, że jej zdanie na temat Andrzeja się pogorszyło, ale pomimo wzrostu jej niechęci, nie mogła oprzeć się swej słabości, czyli jakiejś próby naprawiania wszystkich źle zachowujących się osób, tak, żeby poczuli choć cień refleksji wobec ...
    ... swych występków. Żeby wydobyć ten kawałek dobra, który może gdzieś tam w głębi tkwi.
    
    - I co? – zagaiła pierwszy raz w czasie podróży – lepiej się czujesz, jak przestraszyłeś tego starszego pana?
    
    - A bo się przymierzał do tego wjazdu jak dżentelmen do baby, a tu nie ma czasu. Nie umiem jeździć, to siedzę w domu na du... sorry... tyłku.
    
    Analogia z dżentelmenem rzucona przez Andrzeja rozwaliła Agnieszkę. Drażniło ją także, gdy inni mężczyźni w pracy zmiękczali swoje wypowiedzi z uwagi na nią, ale nie poddawała się.
    
    - Ale jakby twojego ojca ktoś tak potraktował? Też pewno już ma problemy ze wzrokiem i też ma siedzieć w domu?
    
    - Ale smuty... - znowu spojrzał na nią tym wzrokiem, którego nienawidziła – wiem, że jesteś bardziej wrażliwa, ale nasz zawód wymaga odrobiny gruboskórności...
    
    Agnieszka pożałowała swych moralizatorskich zapędów. Nie mogła słuchać dalszego wykładu pełnego insynuacji, jak to ona ze względu na płeć nie nadaje się do miejsca, które zajmuje. W końcu nie wytrzymała i rzuciła:
    
    - Po prostu... zamknij mordę.
    
    - Ok. Ok... – powiedział patrząc na nią takim wzrokiem, jakby była osobą nie panującą nad sobą, co jeszcze bardziej ją rozwścieczyło – Może jesteś przed okresem? – tym zdaniem ją dobił.
    
    - Zatrzymaj się! – niemal krzyknęła. Gdy to zrobił, wyskoczyła z auta na pobocze, z zaciśniętymi pięściami klnąc pod nosem wzięła kilka głębokich oddechów. Po chwili uspokoiła się na tyle, by zebrać myśli. Żałowała, że nie zapanowała nad sobą, mimo iż te ...
«1...345...22»