-
Sprzedaż kontrolowana (I)
Data: 21.03.2023, Kategorie: enf, kryminał, koledzy, policjantka, Autor: MarekDopra
... czarną spódniczkę, gdy Agnieszka z wzrokiem pełnym troski wyciągając do niej dłoń zapytała: - Skrzywdził panią? - Gnoje... – syknęła – myślą, że wszystko do nich należy... a ci już szczególnie - dało się wyczuć coś jakby złość w jej głosie. Ale po chwili położyła dłoń z tyłu na biodrze, gdzie trzymał ją napastnik... przymknęła oczy i westchnęła. Otworzyła oczy i spojrzała z góry w stronę Agnieszki. – A ty co się tak interesujesz nie swoimi sprawami? Pilnuj lepiej swojego tyłka – po czym dodała z przekąsem - choć... raczej nie po tu cię przywieźli, byś go pilnowała... - mówiąc poszła do kantorka, usiadła w nim i zajęła się odłożoną na biurku gazetą i dokańczaniem wypitej do połowy kawy. - Szanuj się bardziej – odburknęła dotknięta Agnieszka. Przez chwilę zapomniała się jaka jest jej rola. A miała odgrywać kobietę na sprzedaż gdzieś do ekskluzywnego burdelu, na zachodzie. Prostą, ale niezwykle atrakcyjną robotnicę z fabryki, której zamarzył się lepszy świat. A celem miało być dawanie dupy i dzielenie się kasą z jej nowymi alfonsami. Dodatkowo ten jej tandetny strój, w którym przyjechała, nie pozwalał na zadzieranie nosa i dołował ją. Recepcjonistka więc tylko żachnęła się nad wypitą kawą i nawet nie skomentowała. Agnieszka nie przejęła się tym. Przecież po akcji będzie przesłuchiwać wszystkich i ją pewno też i wtedy wyjdzie, że nie jest jakąś dziwką, tylko poważną panią oficer policji. Wtedy sobie pogadają. Andrzeja nie było już od dłuższej chwili. Agnieszka stała ...
... w holu i z nudów oglądała obrazy na ścianach. Recepcjonistka zajęta była dalej gazetą i kawą. Po chwili, idąc od strony toalet, pojawił się jakiś mężczyzna. Po stroju momentalnie dało się poznać, że to jeden z gangsterów. Był nawet przystojny, choć już mocno szpakowaty i oczywiście dobrze ubrany, niemal z klasą, gdyby nie ta błyskoteka. Wracał właśnie z toalety do swych kompanów. Recepcjonistka uśmiechnęła się do niego poprawiając spódniczkę na tyłku. Mężczyzna ogarniał dziewczyny wzrokiem jak jakieś menu. - Co kobitki, jak tam pitki? - wzbił się na wyżyny dobrego dowcipu. Recepcjonistka uśmiechnęła się jeszcze bardziej, ale jego uwaga ku jej złości bardziej wędrowała w stronę Agnieszki, która to była trochę zażenowana, ale musiała przecież grać prostą kobitkę, której nie gorszą takie klimaty. Uśmiechnęła się tylko jakby zawstydzona, stałą jak trusia z splecionymi dłońmi. Tak nagle pomyślała, że przecież, skoro tu panują zasady, że jak Cienkiemu się zachciało i musiał i zrobił co chciał, to przecież one tu dwie bezbronne są jak na wyciągniecie ręki. Ci faceci to raczej nie chucherka, a one szczuplutkie i drobne. Nic tylko brać. Poczuła jakby odrobinę strachu, że ten mężczyzna może coś nagle wymyślić. Mimo pewnej niechęci do swojego kolegi, pomyślała, że lepiej by było, jakby Andrzej był teraz przy niej. - Ty i tak za stary Siwy i już nie możesz, to nie dociekaj - odpowiedziała recepcjonistka. - Nie stary a doświadczony. Bym cię nauczył paru sztuczek. Ale niestety ...