-
Była dziewczyna mojej żony. Cz.2
Data: 24.03.2023, Autor: Radeck
Następny dzień upłynął spokojnie, poszliśmy na miasto, panie weszły do sklepu pooglądać ciuszki, ja poszedłem kupić parę browarów. Kupiły jakieś szmatki, ale nie chciały mi pokazać. Po kawie spakowaliśmy nasze wszystkie rzeczy do auta i ruszyliśmy. Zosia włączyła nawigację, więc nie musiała się koncentrować na tym czy dobrze jedziemy, rozmawialiśmy, żartowaliśmy. Nie wiedziałem nawet, kiedy przekroczyliśmy granicę i znaleźliśmy się w Luksemburgu. Tam zatankowaliśmy. Zaproponowałem, że mogę ją zmienić za kółkiem. Od razu ruszyliśmy dalej. Dojechaliśmy do bramki na autostradzie, to już była Francja. Obie moje panie przytulone do siebie siedziały z tyłu. W nocy zatrzymałem się na jednym z zajazdów. Chciała mnie zmienić, ale ja czułem się dobrze i chciałem dalej prowadzić. Gdy ruszyłem, to one obie od razu znowu zasnęły. Zaczęło się przejaśniać. Trochę już znużony, zatrzymałem się na stacji benzynowej. Po prawie godzinnej przerwie; śniadaniu i kawie poczułem się lepiej, ale Zosia nie puściła mnie już za kierownicę. Tym razem usiadłem z tyłu, a Ania z Zosią z przodu. Obudziłem się dopiero, gdy staliśmy na parkingu, ale to już nie była autostrada. Ania powiedziała, że jesteśmy już na miejscu, Zosi nie było, poszła do recepcji, lecz nie widziałem tam jednak żadnego hotelu. Były tylko niskie budynki, a troszeczkę dalej stał strażnik, on coś sprawdzał i wpuszczał samochody, niektóre tylko przy nim zwalniały. Przyszła Zosia miała jakieś kartki i plan jak dojechać do naszego hotelu. ...
... Wjechaliśmy do środka. Rozglądam się w prawo i w lewo, a tam po ulicach spacerowali nagusy, to było całe miasteczko naturystów. Dojechaliśmy na parking, to tutaj, powiedziała Zosia. W hotelu też spotkaliśmy zupełnie gołych wczasowiczów z dziećmi, wybierających się z całym ekwipunkiem na plażę. W naszym pokoju przy drzwiach było dosyć wąsko. Z boku stało pojedyncze łóżko, na przeciw niego łazienka, i osobna ubikacja. Dalej był przestrzenny, lecz niezbyt duży pokój z oknem balkonowym na całej ścianie. Na środku przed oknem stał stolik i trzy krzesła. Z boku parę kuchennych szafek z całym wyposażeniem i lodówką. Z drugiego boku było wejście na balkon. Była też szafa, szafka z telewizorem, duże dwuosobowe łóżko wsunięte w róg pokoju, a nad nim na suficie wisiał duży wentylator. Nie były to może luksusy, ale było wszystko to, co potrzeba. Na balkonie też był stolik z trzema plastikowymi krzesłami. Wyszedłem na balkon, z czwartego piętra był przepiękny widok na morze. Wielu golasów szło na plażę. Widziałem też balkony i tarasy poniżej. Ten budynek z każdym piętrem był, co raz to węższy tak, że z góry było widać balkony poniżej. - Bążur. - Odezwał się kobiecy głos z drugiej strony. Na balkonie obok, też przy balustradzie stała młoda, nagusieńka, ładnie opalona dziewczyna, w wieku naszej Madzi. Uśmiechała się do mnie. Uciekłem do pokoju, moje panie grzebały w walizkach, umówiliśmy się, że od razu pójdziemy na plażę, a one szukały, co mają na siebie włożyć. Powiedziałem ...