-
Australian Air (VII)
Data: 07.04.2023, Kategorie: zemsta, Autor: Mandie
... Z czarnych włosów spływały kropelki wody. Kiedy go mijałam zakołysał się lekko. - Aż tak nieudolnie wychodzi ci maskowanie wczorajszego picia? - zaśmiałam się. - Ostrzegałem. Puściłam mu tylko oczko i rozsiadłam się w salonie. Ten dom był taki pusty bez Coopera i Chloe. Jeździłam wzrokiem po wszystkim co tak dokładnie znałam, aż w polu widzenia ponownie pokazał się Nicky. Tym razem był już ubrany. Bluzka bez rękawów, czarne spodnie, jednak nadal zostawiał mokre ślady chodząc po domu na boso. Kiedy koło mnie usiadł od razu zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak. - Słuchaj… Przysunęłam się do niego bliżej. Czułam ciepło jego skóry, zapach mięty i jakichś perfum. - Domyślam się o co chciałbyś zapytać, ale nie wiem czy w tym momencie jestem ci wstanie na nie tak szczerze odpowiedzieć jak o tym myślę. Uśmiechnął się w ten szczególny dla siebie sposób opuszczając głowę w dół. Nie podnosząc jej do góry, spojrzał na mnie z ukosa. - Wykończysz mnie kiedyś, wiesz? - Cała przyjemność po mojej stronie. W sumie, może w takim razie ty mi pomożesz. Mam z wczoraj pewne zaniki pamięci, nakreślisz mi co tam się działo? - Nie pamiętasz zupełnie nic? - wyczułam w jego głosie nutę smutku z niedowierzaniem, nie spodziewałam się tego po nim. - Hmm muszę się zastanowić nad odpowiedzią. Czy powiedzieć, że pamiętam, czy kazać ci przypomnieć to, o czym w tej chwili myślisz. Słuchaj, to, co stało się wtedy w łazience nie było wynikiem alkoholu, złości czy chęci ...
... zagrania Ericowi na nosie. Tego możesz być pewien. - Ja byłem z tobą szczery ostatnio, może teraz pora abyś ty opowiedziała mi o swoim życiu, co? - Nie wiem czy chcesz o tym słuchać. - Nie widzieliśmy się 12 lat, coś musiało się dziać przez te lata. - Zdecydowanie. Ty zmieniłeś się nie do poznania. - Lata na siłowni - puścił mi oczko. - Moje życie nie ustatkowało się tak jak twoje. Obecnie jestem w trakcie pozbywania się z domu mojego ex. Na sumieniu mam parę romansów, nazwijmy to w ten sposób… - Nie jesteś wierna, co? - To tak bardzo widać? - spytałam patrząc w okno - po prostu… Widocznie Eric nie daje mi czegoś, co zatrzymałoby mnie przy nim tak w pełni… Do tej pory mi to odpowiadało, mam naprawdę dobrych kochanków, w ogóle o czym ja z tobą rozmawiam! Pokręcił tylko głową i się zaśmiał. - Mamy ze sobą więcej wspólnego niż ci się wydaje. Rozwód był z mojej winy, właśnie przez takie zachowanie. Szkoda tylko, że ucierpiało na tym dziecko, ale tak to już jest najpierw człowiek robi, potem myśli. To nie był jeszcze odpowiedni czas na tak poważne kroki jak rodzicielstwo. Było, minęło. - Podziwiam cię za takie nastawienie, chociaż nadal nie mogę uwierzyć, że byłeś żonaty. - Trzeba wszystkiego spróbować. Uśmiech nie schodził z jego twarzy, przez co sama nie mogłam oderwać od niego wzroku. Zaczęłam wodzić palcem po jego umięśnionej ręce kręcąc wzory po krawędziach tatuaży. Obserwował mnie przy tym dokładnie. - Dobrze się zastanów czego w tym ...