-
Deszczowe historie
Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor
... prostu szukała słowa, które najlepiej oddałoby towarzyszące jej w tej chwili emocje. Myślałem, że to już koniec, ale niespodziewanie Lenka jeszcze coś dopowiedziała. – Rozmawiając kiedyś w szkole z dziewczynami byłyśmy pewne, że nie ma takiej możliwości, aby chłopak zajeździł dziewczynę „na śmierć”. Po tym wydarzeniu nie byłam już tego pewna – jak zwykle uroczo zachichotała na koniec. Gdyby nie deszcz, w tym momencie zapadłaby kamienna cisza. – Czy wiecie która godzina?! – Z przerażeniem w głosie odezwała się pani Ala. – Za osiem minut kolacja! Rzeczywiście, dochodziła osiemnasta, czas było się zbierać. – To dziękuję wszystkim za fascynujące popołudnie – powiedział pan Marcjan, tajemniczo się uśmiechając, a może było to tylko moje wrażenie. – Dziękujemy – odezwało się kilka damskich głosów. Powoli wszyscy wstali, udając się czy to do stołówki, czy do swoich pokoi, tylko Lenka podeszła do drzwi wyjściowych i patrzyła w dal, jakby chciała przebić się przez ścianę wody. – Chyba powoli przestaje padać – odezwałem się do Lenki, stając obok. Rzeczywiście, deszcz wydawał się mniej rzęsisty, wyraźnie się przerzedził. – Tak, na to wygląda, przecież niedługo wracają – zażartowała Lenka, mając na myśli wycieczkę autokarową. – W sumie odważna jesteś – kontynuowałem rozmowę. – Czemu? – zdziwiła się. – Tak uprawiać seks z żonatym facetem i to jeszcze w wieku piętnastu lat... – Byłam szalona, prawda? – Uśmiechnęła się. – Ale nie żałuję. To był jeden ...
... z najlepszych moich „numerków”, jaki przeżyłam. Tylko... tylko trochę się wstydzę... ze względu na okoliczności, dlatego nie chciałam, aby to dotarło do mojej mamy. – Kochasz mamę? – To było bardziej stwierdzenie niż pytanie. – Bardzo – potwierdziła, to co już praktycznie i tak wiedziałem. – Zauważyłem, że podnieciłaś się tą swoją opowieścią, prawda? – To było widać? – z lekkim przestrachem odpowiedziała. – Może nie aż tak bardzo, ale było... – To było siedem lat temu, a, nie będę ukrywać, nadal na mnie mocno działa. – Idziesz na kolację Lenka? – zachęciłem dziewczynę. – Nieee... jeszcze chwilę zaczekam, może zaraz mama wróci. Już niedługo powinni być... poza tym muszę trochę ochłonąć – spojrzała na mnie porozumiewawczo. Odpowiedziałem uśmiechem na moment unosząc brwi w geście zrozumienia i udałem się w kierunku jadalni, zostawiając Lenkę sam na sam z deszczem. Nie ma co ukrywać, byłem już mocno głodny. Przez te kilka dni do końca turnusu nic szczególnego już się nie wydarzyło, może poza tym, że następnego ranka deszcz przestał padać, a przed południem nawet wyjrzało słońce. Właściwie nie planowałem żadnego epilogu. Uznałem jednak, że moja własna historia bez niego byłaby niepełna. Od mojego pamiętnego pobytu w ośrodku wczasowym minęło niemal dokładnie osiemnaście lat. Cóż, czas biegnie szybciej niż byśmy tego sobie życzyli. Był długi majowy weekend. Tak się złożyło, z powodu mojej pracy, że zostałem na te kilka dni sam w domu. Być może to ...