-
Deszczowe historie
Data: 15.04.2023, Kategorie: spotkanie towarzyskie, wspomnienia, Autor: Indragor
... tylko bardziej intensywny niż zwykle oddech Lenki, której twarz z całą pewnością nabrała mocniejszych rumieńców. Szybkim ruchem sięgnęła po szklankę z mineralną wypijając prawie całą zawartość duszkiem. Z lekkim uśmiechem, ocierając usta, omiotła spojrzeniem całe towarzystwo, sprawdzając chyba, jaki efekt wywarła jej historia, po czym już spokojniej kontynuowała: – Gdy tylko się rozłączyliśmy, ja opadłam, dysząc, na taboret przy stoliku, świecąc gołą cipką. I to chyba dosłownie świecąc. Moja cała cipka i uda, szczególnie od wewnątrz były upaćkane śluzem, tak obficie go wydzielałam! Musiałam wyglądać okropnie, bo trener zapytał, czy dobrze się czuję. Spojrzałam na niego pewnie maślanymi oczami, bo przeżywałam jeszcze niedawne wydarzenie, które mnie spotkało i którego wcześniej nie miałam nadziei już przeżyć. Nadal ledwo mogłam w to uwierzyć. Spełniło się moje marzenie. Zrobiłam to z trenerem! Sapnęłam tylko cichutko: – I to była prawda! – – odpowiedział z uśmiechem, który natychmiast słabo odwzajemniłam, bo zupełnie opadłam z sił, i rzucając domyślnie mi duży ręcznik zaraz dodał – Byłam cała mokra, spocona, a upał jaki panował, też swoje zrobił. W pierwszym odruchu chciałam iść pod prysznic, ale przypomniałam sobie, że w czasie wakacji, jeśli nie ma jakieś imprezy sportowej, to prysznice są nieczynne. Byłam wdzięczna trenerowi za to zdjęcie mi bluzeczki na początku, teraz na pewno można byłoby ją wyżymać. Ściągnęłam stanik i zaczęłam się wycierać. Trochę się ...
... wstydziłam, gdy tak gapił się na mnie, jak się wycieram. To znaczy, nie wstydziłam się nagości, nawet specjalnie zdjęłam stanik, by mógł obejrzeć cycuszki, ale tego, że byłam cała spocona i pewnie w kompletnym nieładzie. Przeszło mi, gdy powiedział: – – tu mrugnął okiem – Oczywiście domyśliłam się, o jaką wilgoć prócz mojego spoconego ciała jeszcze mu chodziło. W końcu jakoś się pozbierałam, ubrałam i jeszcze przy drzwiach powiedziałam „dziękuję”, a miałam za co, cmoknęłam w policzek i wybiegłam cała niesamowicie szczęśliwa. Po drodze zahaczyłam jeszcze o łazienkę, no tak, włosy miałam w nieładzie, ale to i kilka innych drobiazgów dało się szybko naprawić. Gdy wychodziłam ze szkoły, jeszcze nogi mi drżały – zakończyła opowieść Lenka wzdychając i delikatnie pokręcając głową zapewne ze zdziwienia nad swoją przygodą. – Cóż za efektowne zakończenie nauki – skomentował uśmiechając się pod wąsem pan Marcjan. – Opłaciło się być najlepszą uczennicą – dodałem żartem. – No tak... – odezwała się pani Jola – na tak młodej i niedoświadczonej dziewczynie musiało to zrobić ogromne wrażenie. – Żebyście wiedzieli! I to jakie! – ponownie odezwała się emocjonalnie Lenka. Złożyła dłonie w piąstkę i lekko uderzając się w piersi, powiedziała: – Do dziś, gdy o tym pomyślę, robi mi się dobrze, tak mnie wtedy wyłomotał! Przed słowem „wyłomotał” nieco się zawahała. Być może zamierzała użyć bardziej dosadnego określenia i w ostatniej chwili złagodziła swoją wypowiedź, a może po ...