1. Efekt uboczny


    Data: 18.04.2023, Kategorie: bez tagów, Autor: starski

    ... oczywiste, ale oprócz tego, byłam pewna, że sobie poradzę i nie raz ich pozytywnie zaskoczę.
    
    Z tych wszystkich emocji, zapomniałam zadzwonić do ojca.
    
    Przyjął nowinę po swojemu. Z zimną krwią.
    
    - No, a czego się spodziewałaś? Tylko teraz kup sobie własnego mercedesa.
    
    Już przed samą wylotówką, na przystanku autobusowym dostrzegłam pana Groppa.
    
    Zatrzymałam się dosyć ostro. Policjant z drogówki, w radiowozie po drugiej stronie ulicy pokręcił głową.
    
    - Niech pan wsiada! – pan Gropp nie zorientował się, że zatrzymałam się po niego.
    
    - Ojej, no świetnie, ale ja za dziesięć minut miałbym autobus.
    
    - No, ale ja pana podwiozę, po co tyle czekać.
    
    - Skoro tak, to skorzystam.
    
    Jechaliśmy, delektując się wodą toaletową i pastą do butów pana Groppa. Zaproponował mi cukierka. Odmówiłam i podziękowałam.
    
    - Nie będzie panu przeszkadzać, jak włączę klimatyzację?
    
    - Ależ nie, proszę włączać, co się pani podoba.
    
    - Tych skrzypiec pan dzisiaj rano nie miał.
    
    - Nie miałem. Odebrałem je od zaprzyjaźnionego lutnika.
    
    - Zepsute były?
    
    - Niestety, prożek się poluzował. Sam bym naprawił, ale to zabytek, więc potem dostałbym za to po uszach.
    
    -Nakrzyczeliby pana?
    
    - Na pewno. Tego nie wolno samemu dotykać.
    
    - Muszą być cenne te skrzypce.
    
    - Bezcenne – rozbawił się pan Gropp.
    
    - A pan stał z nimi na przystanku autobusowym.
    
    - Dzisiaj złodziejaszki nie wiedzą co jest naprawdę wartościowe. Pewnie by połamali, jakby otworzyli. Ze złości, że nie ma pieniędzy ...
    ... w środku.
    
    - Pewnie tak.
    
    - Nie te czasy.
    
    - To po nie pan jechał do miasta? Po te skrzypce?
    
    - Po skrzypce przy okazji, głównie do lekarzy.
    
    - Coś dolega?
    
    - Pewnie starość.
    
    - Ile pan ma lat? Chyba nie wiele więcej niż mój ojciec.
    
    - Nie wiele więcej.
    
    - No to jeszcze życia, a życia.
    
    - Oby. Tylko widzi panienka, lek taki mi przepisał medyk i w tym cały problem. Niby pomaga, ale powoduje też i inne sprawy.
    
    - Efekty uboczne?
    
    - Dokładnie, tak to określił dziś rano pan doktor. Efekt uboczny.
    
    - Cóż to takiego?
    
    - Wstydliwa sprawa, nie ma o czym mówić.
    
    - Rozumiem.
    
    Kilka kilometrów dalej, kątem oka dostrzegłam coś dziwnego. Przyjrzałam się trochę dokładniej, żeby się upewnić czy dobrze widzę.
    
    - Coś się panu wylało w kieszeni, jakieś leki może.
    
    - Oj, a to dopiero. No i widzi pani. – Był bardzo zażenowany.
    
    - Mam się zatrzymać? Potrzebuje pan do toalety?
    
    - Do toalety nie, ale możemy się zatrzymać, jeśli to nie przeszkadza. – Z kieszeni marynarki wyjął chustkę i zakrył zmoczone spodnie. Skręciłam z szosy na polną drogę i zatrzymałam się w Świerkowym Lasku.
    
    - No i jak ja mam się wśród ludzi pokazywać w takiej sytuacji. – Pan Gropp, poirytowany tarł chustką spodnie.
    
    - Włączę panu mocniejsze powietrze, to powinno osuszyć.
    
    - Dziękuję pani bardzo. Nawet nie wie pani jak bardzo mi teraz wstyd.
    
    - Nie ma się czego wstydzić, wypadki się zdarzają, niech się pan nie przejmuje.
    
    - Wstyd i tyle.
    
    - Młodym też się zdarza popuścić. – ...
«1234...»