1. Efekt uboczny


    Data: 18.04.2023, Kategorie: bez tagów, Autor: starski

    ... Chciało mi się śmiać i nie wiedziałam jak go pocieszać.
    
    - Och, to jest naprawdę kłopotliwe.
    
    - Są na to leki, dziś są leki na wszystko- starałam się zdramatyzować.
    
    - Całe szczęście, że są, ale to nie jest mój przypadek niestety.
    
    - No dlaczego, nie trzeba tracić nadziei.
    
    - Ależ ja nie tracę, tylko nie to mi dolega.
    
    Nie wiedziałam co powiedzieć, nie nadawałam się na pielęgniarkę. Podkręciłam jeszcze bardziej ciepłe powietrze i ustawiłam strumień na rozporek pana Groppa.
    
    - Ten lek, powoduje, że cały dzień trzyma mnie w napięciu.
    
    - To znaczy? – zapytałam, ale zaraz pożałowałam pochopnej ciekawości.
    
    - Cały czas sztywny jestem, jak młodzieniaszek jakiś i moczę przez to bieliznę i spodnie. Wstydliwa sprawa w moim wieku.- Roześmiałam się jak małolata, zaraz też zrobiło mi się głupio.
    
    - No to w takim razie nie jest aż tak z panem źle. Nie jeden by tak chciał, w pana wieku zwłaszcza.
    
    - Żartuje pani sobie ze mnie, ale lepiej żartem niż z płaczem, jak to mówią.
    
    - I słusznie. Jeszcze pan jakąś kobietę może uszczęśliwić.
    
    - A gdzież mi kobiety w głowie, tylko kłopot, bo bielizna żadna nie pasuje i w towarzystwie jak się pokazać w takim stanie.
    
    - Wie pan, jak pan zdejmie te spodnie, to lepiej się wysuszą przy wentylatorze.
    
    - No nie będę, za przeproszeniem się przy pani obnażał.
    
    - No to się odwrócę – rozbawiłam się doszczętnie.
    
    - To w takim razie wyjdę.
    
    Wyszedł z samochodu. We wstecznym lusterku patrzyłam jak rozpina i ściąga ...
    ... spodnie.
    
    Nie wierzyłam własnym oczom, ale gdy stanął pod okienkiem w samych majtkach, mogłam już zobaczyć dokładniej. Myślał, że jest bezpiecznie schowany za drzwiami samochodu, a ja przecież wszystko widziałam w lusterku.
    
    Na wpół sztywny, nadzwyczajnie duży fiut, sterczał mu przez rozporek w slipkach.
    
    Chyba nigdy jeszcze nie miałam okazji widzieć takiego fiuta, ani slipek z rozporkiem. Wzięłam z jego rąk mokre spodnie i podstawiłam pod sam wentylator. Owiał mnie intensywny, męski zapach, spotęgowany jeszcze gorącym powietrzem z dmuchawy. Zrobiło mi się wesoło, na myśl, że ojciec padnie ze śmiechu jak mu to wszystko opowiem.
    
    Dmuchawa robiła swoje, ale plama znikała raczej opornie. Nagle, kiedy pan Gropp nie patrzył, zbliżyłam spodnie do twarzy i powąchałam dokładniej. Podniecenie było tak nagłe i piorunujące, że niemal się przestraszyłam. Gdy stan spodni wydał mi się dopuszczalny, postanowiłam dorzucić trochę ognia do tego pieca. Wzięłam je i wysiadłam z samochodu. Obeszłam merca i stanęłam nad panem Groppem. Skurczony, daremnie starał się zasłonić sterczącego fiuta.
    
    - Może pan ubierać – powiedziałam patrząc między jego dłonie. Miał spuszczoną głowę, więc nie widział jak wścibsko się gapiłam.
    
    - Proszę. – Stanęłam bliżej. – Ja pana zasłonię.
    
    Wziął spodnie drżącą ręką. Czułam, że trzęsie się cały. Ja drżałam też.
    
    Stał przez chwilę, jakby nie wiedząc jak się zabrać do ubierania.
    
    - Lepiej, jakby nosił pan bokserki.
    
    - Co proszę?
    
    - Takie luźniejsze majtki, dla ...
«1...3456»