-
Efekt uboczny
Data: 18.04.2023, Kategorie: bez tagów, Autor: starski
... siebie. Wszedł cały. Myślałam, że zawyję. Oparł się na moich cyckach i powolutku zaczął ruchać. Na razie pasował mi ten rytm. Delektowałam się każdym wciskającym się we mnie centymetrem. Jeździł powoli w górę i w dół, stękając. Czułam doskonale jego odświeżony miętusem oddech na mojej twarzy. Chude palce wbijały mi się w biust. Znałam pana Groppa raczej tylko z widzenia. Z partyjek pokera z moim ojcem, czy po prostu z okazjonalnych wizyt z prośbą o podwiezienie. Teraz patrzyłam na niego z innej, znacznie ciekawszej perspektywy. Z perspektywy, której głównym widokiem była jego nadziewająca mnie gruba pała, wysuwana i wciskana na powrót w moją wygłodniałą cipę. - Ma pan całkiem niezły instrument – wydyszałam z uśmiechem. - Dziękuję uprzejmie – wysapał po dżentelmeńsku. Komplement zapalił go chyba, bo wziął się za sprawę trochę żywiej. W szamotaninie któreś z nas włączyło radio i z płyty ojca zagrało „Whole lotta love”. Pan Gropp dawał sobie radę zupełnie przyzwoicie. Pomagałam mu jak ...
... mogłam i wyszło z tego całkiem solidne rżnięcie. Gdy wydało mi się, że był już gotowy, wsunęłam sobie sztywnego fiuta pod golfik i dojechałam do końca ręcznie. Poczułam gorącą spermę tryskającą mi pod ubraniem, na cycki i brzuch. Targałam go ostro, aż nie zwiotczał. Pan Gropp sapał, czerwony na twarzy, ale minę miał raczej szczęśliwą. Doprowadziliśmy się jako tako do porządku i ruszyliśmy do domu. Gdy wysadzałam go pod furtką, podałam wizytówkę z moim numerem. - Proszę dzwonić, gdyby potrzebował pan zwalczyć ten efekt. – Uśmiechnęłam się i puściłam oczko. Ukłonił się, podziękował i poklepał swój drogocenny instrument. Przebrałam się w garażu. Umazane ciuchy wrzuciłam do kosza z brudną bielizną. - A coś ty tam, robiła? Dupczyli cię w tym banku czy co? – Ojciec zaskoczył mnie i wystraszył. - Nie – Roześmiałam się w głos. - W banku nie, ale jak ci opowiem to padniesz. Ojciec uwielbiał słuchać o tym kto mnie ruchał i jak, a ja uwielbiałam mu o tym opowiadać. Koniec