-
Szara myszka
Data: 20.04.2023, Autor: horus33
... Niestety tylko on dawał mi jakąś szansę. - Proszę posłuchaj mnie – wykrzyknąłem łapiąc ją za ramię już na ulicy – proszę! - Nie mogę – szepnęła i uciekła spojrzeniem w bok. - Pragniesz mnie, czułem to! - Proszę, puść mnie. Traciłem ją i byłem pewien, że drugiej szansy miał nie będę. Szybko przeanalizowałem dostępne opcje i wyszło mi, że nie mam ich wiele. Iza była dobrą, wręcz zbyt dobrą i naiwną kobietą, niestety mało asertywną. - A ja? Co ze mną? Pragnę cię strasznie. Zobacz – wziąłem jej rękę i prawie przemocą położyłem na swoim kroczu. Penis nie opadł nawet na centymetr. Nie wyszarpnęła dłoni, sapnęła tylko ciężko – nie chcesz się kochać? Dobrze, ale zostawisz mnie tak? Nie chcesz nawet sprawić, że ja będę coś z tego miał? Dlaczego? Patrzyła na mnie niewinnymi oczyma, jej dłoń parzyła, a ja czułem się jak ostatni głupek. Do tego krętacz, desperat i taki gość co wykorzystuje naiwne kobiety. Nie wiem nawet jak nazwać takie coś. - Dobrze, pójdziemy do mnie. Zrobię co zechcesz, ale ty nie możesz mnie dotknąć. I nie powtórzymy tego już więcej. Zgadzasz się? - Tak. Zgadzam – pokiwałem głową, ale nie miałem zamiaru stosować się do tej obietnicy. Co to, to nie. Taksówka wiozła nas na obrzeża miasta. Siedzieliśmy ramię przy ramieniu w ciszy. Nie próbowałem już jej dotykać ani zagadywać. Domyślałem się, że czuje się jak męczennica, musząca spełnić przykry obowiązek żeby mieć spokój. Zerkałem na nią kątem oka próbując wyłapać cokolwiek co pomoże mi ...
... przełamać tę tamę między nami i jednocześnie drżąc z niecierpliwości. Z tak bliska czułem jej upajający zapach, a moje palce nadal pamiętały kształt jej cipki. Jestem pewien, że nadal był na nich zapach jej kobiecości i siłą powstrzymywałem się żeby nie unieść ich i nie zaciągnąć się tym aromatem. - Czego ode mnie oczekujesz? – zapytała, gdy staliśmy pod jej drzwiami. Otwierała właśnie zamki mocując się z kluczami i mogła na mnie nie patrzeć. - A czego ty chcesz? - Nie wiem. To przecież od ciebie zależy. Ja … nie jestem dobra w… tym. „W tym” kurczę, co ja jej robiłem. Jej małe mieszkanko było inne niż się spodziewałem. Rzucała się w oczy kolekcja winylowych płyt i plakaty filmowe z lat osiemdziesiątych w antyramach. Dziesiątki książek, po autorach zorientowałem się, że to głównie kryminały. W ciągu kilku sekund, gdy rozglądałem się po mieszkaniu dowiedziałem się o niej więcej niż przez pół roku. Szybciej poznał bym ją tylko wtedy, gdyby pozwoliła mi zobaczyć swojego You Tuba. - Napijesz się czegoś – zapytała wyłamując palce ze zdenerwowania. - Piwo, jeśli masz – odparłem, wprost nie mogąc patrzeć na jej udręczoną minę. Byłem już prawie zdecydowany odpuścić jej i wyjść. Szkoda mi się jej robiło. Gdy poszła do kuchni udałem, że przyglądam się książkom, choć ani trochę nie miałem do tego głowy. Zamiast tego analizowałem sytuację tak jak zawsze potrafiłem. Nie mam wielu naprawdę przydatnych talentów, ale umiem doskonale odczytywać ludzkie emocje, zupełnie ...