-
Czarci Jar (VI). Koniec
Data: 20.05.2023, Kategorie: groteska, sekta, Autor: Man in black
Tragedia, która wydarzyła się w Czarcim Jarze tak niespodziewanie, wstrząsnęła gośćmi. Przygaszeni ludzie sprawiali wrażenie, jakby się obawiali, że Śmierć wciąż przechadza się pod ich oknami, upewniając się, czy to już wszystko, co miała tutaj do załatwienia. Kto wie, może nawet stała pośród gapiów tamtej upiornej nocy? Podobno morderca lubi odwiedzać miejsce zbrodni, której się dopuścił, a ja kto jest z kostuchą? Mirka straciła apetyt. Śniadanie okazało się mdłe i pozbawione smaku. W głowie kłębiły się jej myśli, które sprawiały, że czuła się cięższa o dwadzieścia kilo. Zastanawiała się nad Janką, którą – była tego pewna – widziała tamtego poranka. Zastanawiała się również nad tym, czy samobójstwo tamtych dwojga to przypadek, czy nie. Być może nie oni mieli paść ofiarą? Poczuła, jakby ktoś założył jej na plecy kożuch nasączony wodą. Przygarbiła się nad stołem. Jak to możliwe, że jednego dnia człowiek chodzi, rozmawia, myśli i snuje plany na przyszłość, a za chwilę leży bez życia ze szklanym wzrokiem wbitym w niebo. Rafał obserwował swoją towarzyszkę uważnie. Wyglądała, jakby cała krew spłynęła jej z twarzy i schowała się gdzieś w bezpiecznym miejscu. Dostrzegł teraz znacznie więcej piegów niż normalnie. Była bardzo spięta. Wyczuwał to wyraźnie. Tak wyraźnie jakby niepokój dziewczyny przybrał ludzką postać i usiadł z nimi przy stoliku. – Nie będziesz jadła? – Nie przełknę nawet kęsa – odsunęła od siebie talerz. – Odnoszę wrażenie, że chcesz mi coś powiedzieć ...
... – wbił w nią skupiony wzrok, wierząc, że to wystarczy, żeby wyłuskać z jej głowy wszystkie tajemnice. – Coś przed tobą ukryłam, wiesz? – nie wytrzymała, musiała się otworzyć. Mężczyzna poczuł, jak krew spływa mu do stóp. Wszystkiego się spodziewał, ale nie tego. To jak powtórka z rozrywki. Kolejna pieprzona tajemnica. Zęby same zacisnęły mu się i niemal zazgrzytały. Nie potrafił nad tym zapanować, zupełnie jakby złapał go szczękościsk. Mięśnie napięły się, a sztućce wysunęły z rąk i upadły cichutko na biały obrus. – Wydaje mi się, że widziałam tutaj Jankę. – Możesz powtórzyć? – zamrugał nerwowo. – Bo chyba się przesłyszałem. – Nie przesłyszałeś się. To było w naszym pokoju. Spojrzałam przez okno i zauważyłam dwie kobiety w tych dziwnych strojach. Pewnie to były dwie pracownice hotelu. Rozmawiały ze sobą, a ja poczułam coś... coś jak szósty zmysł, wiesz? – To wszystko? – czekał w napięciu, mówił niewyraźnie, szczęka wciąż nie chciała się rozluźnić. – Nie. Jedna z nich zachowywała się dokładnie jak Janka. Gestykulowała w ten sam sposób. Dokładnie jak ona. I nagle chyba też coś poczuła... – jej wzrok stał się szklisty, zamglony, a Rafał pomyślał, że właśnie w tej chwili przed jej oczami przewijają się kadry owego wspomnienia. Przez chwilę nawet miał irracjonalne wrażenie, że jeśli skupi się bardziej, zobaczy je jak film wyświetlany na ścianie. – Odwróciła się, nagle i spojrzała prosto w nasze okno. To była Janka. Przysięgam. Przez chwilę milczeli. Rafał ...