1. Czarci Jar (VI). Koniec


    Data: 20.05.2023, Kategorie: groteska, sekta, Autor: Man in black

    ... uśmiech. Sięgnął po cygaro, zapalił i spróbował whisky. Odniósł wrażenie, że zielone drzewka – które w istocie rosły w donicach – wstrzymały oddech wraz z nim. Uznał, że właśnie dla takich chwil warto żyć.
    
    Rafał szedł przed siebie. Czuł, że jego myśli rozpraszają się i nie mógł zrozumieć dlaczego. Nie chciał nikogo widzieć. Potrzebował odrobiny samotności. Musiał pozbierać myśli, tylko tyle. Może to przez pogodę? Spojrzał w niebo na skłębione, pierzaste chmury. Wyglądały jak wzburzone morze. Niemal zakręciło mu się w głowie.
    
    Nogi same go prowadziły, jakby szedł na autopilocie. Nie myślał o tym, dokąd zmierza, po prostu szedł. Zatrzymał się, kiedy był na skraju lasu. Rozejrzał się dookoła i zrozumiał, gdzie jest. Ruszył pod górę i po chwili, klucząc między drzewami, dostrzegł schody prowadzące do jaskini. Trochę wyżej majaczyła czarna dziura w skale. W jakiś niezrozumiały sposób przyciągała go.
    
    Wahał się chwilę, ale skoro nikogo tutaj nie było poza nim, postanowił, że tym razem zbada prawdziwą naturę jaskini. Przekona się, co się tam kryje. Kto wie, może nawet dowie się, do kogo wznoszą modły mieszkanki Czarciego Jaru. Oczami wyobraźni zobaczył upiorną procesję zakapturzonych postaci, jak idą nocą przez las z pochodniami i kolejno znikają w jaskini. Przeszył go dreszcz, ale też ogarnęła ciekawość. Tylko zajrzy tam na chwilę, a jutro już ich tutaj nie będzie. Zatrzymał się dopiero przed samym wejściem. W głębi majaczył gęsty mrok. Przekroczył próg, ostrożnie czując, ...
    ... że serce mu przyspiesza. Poczuł, że stoi na progu tajemnicy Czarciego Jaru. Był pewien, że serce tego miejsca bije właśnie tutaj.
    
    Jednak ten mrok, był tak cholernie gęsty... wręcz namacalny. Wysunął dłoń przed siebie. Poczuł, jakby włożył rękę w ciepły budyń. To miejsce zdało mu się nasycone ciemnością do nienaturalnych rozmiarów. Jakby mrok miał tutaj swoją konsystencję. Muskał go po skórze. Zrobił jeszcze krok w przód.
    
    Było tu ciemno, ciepło i wilgotno w dodatku pulsowało mu w skroniach, choć miał wrażenie, że to ściany pulsują. Gdzieś tutaj musiały być. Nie widział ich, było zbyt ciemno, ale przecież... nagle doznał olśnienia. Ciepło, wilgoć... przecież to zupełnie jak... poczuł tępe uderzenie w tył głowy i pogrążył się w niebycie.
    
    Seweryn wiedziony wewnętrznym przeczuciem zerknął w stronę okien. Ktoś tam się przechadzał. Widział mężczyznę z rękami w kieszeniach i papierosem w ustach. Widok zaintrygował go, choć jeszcze nie uświadomił sobie dlaczego. Tamten człowiek podszedł do szyby i zajrzał do środka. Mężczyzna w jednej chwili zrozumiał, że patrzy na siebie samego tyle, że sprzed kilkunastu minut.
    
    Zerwał się i obudził. Mój Boże, jakież to dziwne uczucie. Dał sobie czas na uspokojenie oddechu. Potrząsnął głową i rozejrzał się dookoła. W kominku wciąż płonął ogień. Za oknem nie dostrzegł nic poza zielenią. Był tutaj sam. Tak lepiej. Serce wróciło na swoje miejsce i zaczęło wybijać znany mu rytm. Jak mógł tak zasnąć? Cygaro zgasło odłożone do popielniczki. W ...
«1...345...14»