-
Czarci Jar (VI). Koniec
Data: 20.05.2023, Kategorie: groteska, sekta, Autor: Man in black
... bardziej i brzmiał, jakby zbliżało się do niego stado koni. Tyle że dostrzegł niewyraźne sylwetki, które były za małe na konie. Stały przed nim trzy karlice ubrane jak tancerki brzucha. Błyskotki brzęczały przy każdym ich ruchu. Wszystkie miały sznurki przymocowane do rąk, nóg i głów. Sznurki znikały gdzieś w górze, jakby gdzieś wysoko znajdowali się władcy tych cudacznych marionetek i pociągali za sznurki. Karlice miały podkute buty jak stepujące tancerki. Ich ruchy były nieskładne i trochę szalone. Wykonywały swój psychodeliczny taniec, nie zwracając na niego uwagi. Wtedy usłyszał nieco głośniejszy stukot, który właśnie się zbliżał. Zrobił wielkie oczy, kiedy z mgły wyłoniła się różowa głowa kucyka. Zauważył wielkie brązowe oczy i długie rzęsy. Dalej było już kobiece, cholernie zgrabne ciało w różowym opiętym niczym prawdziwa skóra, stroju. Ręce wyglądały jak końskie nogi, zakończone kopytami. Dostrzegł kształtne piersi i słodkie wcięcie w talii. Finit coronat opus – koniec wieńczy dzieło. To dzieło kończyło się najsłodszym tyłkiem, jaki widział. Był krągły, nie za mały, nie za duży. Był jak szczere złoto. Kucyk czy nie, pupa była obłędna, taka, za którą warto wysłać w morze tysiąc sto osiemdziesiąt pięć okrętów. Spomiędzy pośladków – kombinezon miał z tyłu dziurę, choć skóra również była różowa – wystawał szklany korek analny, z którego zwisało długie różowe włosie. Kucyk zatrzymał się przy nim, a on obszedł „go” dookoła. Pogłaskał po plecach. Klepnął w tyłek i ...
... spojrzał na Kobietę jelenia. Ta skinęła przyzwalająco. Jakby chciała mu powiedzieć – wiesz, co robić. Mężczyzna uklęknął z tyłu i przesunął ogon na bok. Spojrzał na słodką różową waginę. Wyglądała troszkę jak malutkie chińskie oczko, ale nie cofnąłby się, nawet gdyby do niego mrugnęło. Ta kreskówka musiała mieć ciąg dalszy. Karlice wciąż tańczyły w narkotycznym transie, a on przyłożył penis do mięciutkiego sromu. Mój mały, rozkoszny kucyk. Wszedł w nią, zaciskając z rozkoszy powieki. Karlice nie pasowały mu do tej sceny. Zanurzył się w ciepłym, przytulnym wnętrzu kucyka. Dłonie same zacisnęły się na słodkich krągłościach. Zaczął „ją” ujeżdżać, choć rozpoczął ostrożnie jakby w obawie przed ewentualną niespodzianką. Nie wiedział jaką, ale kiedy pieprzysz różowego kuca, musisz być ostrożny. Tak podpowiadał zdrowy rozsądek. Kiedy już rozgościł się w jej kroczu, rozochocił się i pchnięcia przybrały na sile. Słyszał, jak kochanka uderza kopytami o podłogę. Przyjmował to za wyraz entuzjazmu z jej strony. Emocje wzięły go w objęcia. Nawet trzewia zdawały się pulsować, mrowić i prosić o więcej. Białe pierzaste kłęby chwilami okrywały kochanków, jakby niewidzialna siła przytulała ich pierzyną. Pierzchały równie szybko, jak się pojawiały. Kucyk kręcił zadkiem coraz bardziej ochoczo. Musiało „mu” być równie dobrze. Seweryn jedną ręką złapał kochankę za grzywę, drugą klepnął w tyłek. Na tych cudownych pośladkach mógłby wybrzmieć cały Mazurek Dąbrowskiego. Pożądanie ścisnęło go za gardło. ...