1. Czarci Jar (VI). Koniec


    Data: 20.05.2023, Kategorie: groteska, sekta, Autor: Man in black

    ... Jego lędźwie wykonywały ruch podobny do tego, jaki wykonuje huśtawka. Złapał ją za nogę, którą zarzuciła na jego plecach. Ścisnął za udo, zsunął z biodra i rozchylił w taki sposób, że jej szparka otworzyła się nieco szerzej. Jęczała mu prosto w ucho, lizała po szyi, a po ciele mężczyzny ciągle spływały dreszcze. Jakby stał pod prysznicem tyle, że zamiast wody spływała na niego czysta rozkosz. Jej kobiecość rozwarła się z podniecenia. Zaczął wychodzić z niej do samego końca. Uwielbiał czuć, jak żołądź napiera na śliskie wargi, jak te poddają się i rozchylają, jak głaszczą go po główce, która po chwili zanurza się w mięsistym tunelu. Skończyli jednocześnie. Wtulili się w siebie mocniej, a ich ciała zadrżały. Znowu zaczęli się całować. Tyle że spokojnie i w zwolnionym tempie. Nie odrywali od siebie ust.
    
    Lena sączyła wino, wpatrując się w koleżankę. Mirka była już bardziej odprężona niż rano jednak wciąż na jej twarzy widniał cień. Próbowała się skontaktować z Rafałem, ale nie zastała go w pokoju. Nikt z obsługi nie potrafił jej udzielić sensownej informacji. Ze względu na pogodę, w karczmie znajdowali się niemal wszyscy goście. Panował gwar i harmider.
    
    – Nie wiem po co, ty się tak zamartwiasz? Seweryna też nigdzie nie ma. Może poszli gdzieś razem? Spacerują sobie po wiosce albo siedzą w saunie.
    
    – Sama nie wiem. Mam złe przeczucia. Rozstaliśmy się w niezbyt przyjaznej atmosferze.
    
    – Skarbie, przyzwyczaisz się do tego. Mówi ci to mężatka z dwunastoletnim stażem – ...
    ... puściła oko do dziewczyny. – Lepiej mi powiedz czy rzeczywiście jutro wyjeżdżacie?
    
    – Owszem. Rafał był zdecydowany. Chyba ma tego miejsca serdecznie dość.
    
    – Wiesz co? Musimy się umówić i spotkać już po powrocie do domu.
    
    – To zależy – Mirka skrzywiła się, jakby właśnie wypiła cytrynę.
    
    – Od czego?
    
    – Nie wiem, czy nie będę musiała wrócić do Anglii.
    
    – Daj spokój, pasujecie do siebie. Jestem pewna, że...
    
    Lena przerwała, ponieważ w karczmie zjawiła się Chiara i poprosiła gości o uwagę.
    
    – Szanowni Państwo, chociaż nigdy tego nie robimy, ze względu na tragedię, jaka nas nawiedziła, chciałyśmy państwu to jakoś wynagrodzić. Choćby w małej części.
    
    W karczmie zaległa cisza. Ustały nawet szurania krzeseł.
    
    – Postanowiłyśmy udostępnić dla was grotę, w której wciąż odprawiamy prastary rytuał. Ci z państwa, którzy są zainteresowani, zapraszam za piętnaście minut przed hotel. Stamtąd ruszymy tradycyjną procesją. Zapewniam was, że wrażenia pozostaną z wami do końca życia.
    
    Kiedy tylko ogłosiła swoje zaproszenie, wyszła z karczmy. Lena spojrzała na Mirkę. To było zaskakujące. Mirka nigdy by nie sądziła, że dojście do groty okaże się tak banalnie proste.
    
    – No widzisz? A wy uważaliście, że dzieją się tam, Bóg wie jakie rzeczy – Lena podniosła się od stołu. – Biegnę zobaczyć, czy przypadkiem Seweryn nie wrócił. Głupio byłoby, gdyby to przegapił.
    
    – Też sprawdzę.
    
    Kobiety poszły do hotelu, jednak nie zastała zarówno Seweryna jak Rafała. Kiedy wyszły przed hotel, ...