-
Pani w czerni, czyli opowieść Agnessowo-JoAnnowo-majówkowa (część 3)
Data: 01.06.2023, Autor: AgnessaNovvak
... każdym ruchem moich palców podążają usta, ofiarujące wyrazy najwyższego oddania pełnym łydkom, zgrabnym kolanom oraz szerokim udom, zatrzymując się dopiero u ich nasady. Dosłownie centymetry od jedwabnych, lśniących czernią fig. Powstaję. Tym razem nie mam zamiaru zbytnio szaleć i zmysłowo – a przynajmniej taką mam nadzieję – zsuwam buty oraz spodnie, pozostając już jedynie w bieliźnie. Przechodzę za plecy Pani i rozpinam haftki, trzymające górę koronkowego kostiumu. I wówczas przerywam, wahając się, co dalej. – Wybacz, proszę, ale czy mam go zdjąć? Nie chcę sprawić, byś w jakikolwiek sposób poczuła się przeze mnie niekomfortowo, ani tym bardziej… – Staram się wybrnąć z niezamierzonej niezręczności – zniszczyć uczesania. W odpowiedzi na moje wątpliwości Pani unosi się na kolanach i wyciąga ramiona w górę. Z każdym centymetrem zsuwanego materiału żałuję coraz bardziej, że nie mogę obserwować uwalnianego spod koronki miękkiego brzuszka oraz falujących uroczo boczków. Nie widzę, jak pełne piersi o dużych, ciemnych aureolach opadają swobodnie, kołysząc się przy najmniejszym nawet ruchu. Nie podziwiam apetycznych fałdek u nasady ramion, zapraszających wręcz, by chwycić je w usta i… Wiem doskonale, że myśląc o Pani w ten sposób, pozwalam sobie na zdecydowanie zbyt daleko idące spoufalenie! Na szczęście myśli pozostają myślami i nikt poza mną o nich nie wie. Choć może kiedyś się odważę i wyznam, jak bardzo jej pragnę? Pożądam? Jak mocno mnie pociąga? Ujawnię wówczas ...
... wszystko! Z najdrobniejszymi nawet szczegółami! Otrząsam się, składam strój w zgrabną kostkę i zaczynam masować plecy. Schodzę od karku, przez łopatki, po nasadę kręgosłupa. Obejmuję boki, sięgając aż ku brzuchowi. Gdy w końcu pozostaje mi już jedynie biust, ponownie proszę o pozwolenie. Pani ponownie mnie zaskakuje – zamiast kazać przejść naprzeciw niej, lub na przykład objąć od tyłu, obraca się ku mnie przodem i zakłada ręce aż za głowę, odsłaniając gładkie pachy. Nie wytrzymuję. Przymykam powieki i oddycham głęboko, dosłownie trzęsąc się z podniecenia. – Nie wstydź się! Przecież dobrze wiem, w jaki sposób na ciebie działam! Otwórz oczy, przyjrzyj mi się i podziwiaj! Mnie! Twoją Panią! A teraz rozbierz się do końca i wymasuj moje ciało. Calutkie! Mój biust, mój tyłeczek i moją… – Puszcza do mnie oczko i podnosi brodę tak, by odsłonić szyję. Ozdobioną sznurem czarnych pereł, zwieszającym się nisko na dekolt. Każde dotknięcie nagiej, otulonej satynową pościelą skóry, wyzwala we mnie istną eksplozję emocji. Z początku mam nadzieję, że jakimś cudem opanuję wrzące pożądanie, lecz nie daję rady. Jakże oczekiwany cud nie nadchodzi. Czuję za to wilgoć, spływającą po udzie. Narastające drżenie dłoni. Gorąco buzujące w podbrzuszu. W końcu, gdy sięgam ku boskiemu łonu mojej Pani, pojmuję, że już nie jestem w stanie posunąć się dalej. – Przepraszam, nie mogę! Wybacz, Pani, że zawiodę twoje nadzieje i zaufanie, ale nie jestem już w stanie dłużej się powstrzymywać! Boję się, ...