-
Serenissima
Data: 07.06.2023, Autor: nefer
... naprawdę wpływowej i mającej długie ręce persony. - Messer, doceniam, że zadał pan sobie tyle trudu, ale z pewnością nie zostałem zaproszony po to, aby roztrząsać koleje losu mojej skromnej osoby. - I tu się pan myli, messer Giacomo. Na początek chciałbym bowiem porozmawiać właśnie o panu. Nie przypadkiem zwróciliśmy bowiem uwagę na pańskie talenty. Otóż wiemy, że spotyka się pan z pewną uroczą mniszką z klasztoru San Angelo, która to prawdziwie anielska dziewczyna zdaje się darzyć pana szczerym uczuciem. Rodzina zamknęła ją za kratami, ale nie zniszczyło to jej miłości, a pan znalazł sposób, by nawet w takich okolicznościach okazać damie gorliwą atencję. Tak gorliwą, że nieszczęsna zmuszona została spędzić płód. Drgnął po raz kolejny. Czyżby został wciągnięty w przemyślną pułapkę zastawioną przez urzędników Inkwizycji? Ale w takim wypadku nie zadawano by sobie przecież tyle trudu, niepotrzebna byłaby dyskrecja i przede wszystkim nie częstowano by wybornym winem, bo instytucja ta słynęła ze skąpstwa. I przecież w Serenissimie Inkwizycja podlegała państwu, oficjalnie zwalczać miała herezję oraz nieobyczajność, ale tak naprawdę ścigała konspiratorów zagrażających władzy i ustalonemu porządkowi. Jego drobny romans z mniszką nie stanowił żadnego zagrożenia, a weneckie klasztory od dawna traktowano bardziej jak świątynie Amora, niż miejsca surowej pokuty. Rozmówca zauważył zaniepokojenie gościa, jednak dopiero po chwili postanowił rozwiać jego obawy. - Ta mniszka, ...
... signorina Caterina, nazwisko pominę, to prawdziwa piękność. Obiecał jej pan małżeństwo, na co jednak nie zgadza się rodzina. A dziewczyna ukoiła już swój żal nie tylko w pańskich ramionach, co sama panu wyznała, messer Giacomo. Raz jeszcze nie potrafił powstrzymać nerwowego drgnięcia. O wszystkich innych sprawach mogli się dowiedzieć, jeżeli posiadali odpowiednie kontakty i nie poskąpili złota, ale o tym? - I tu dochodzimy do właściwego celu naszej rozmowy. Urocza Caterina urozmaica sobie nudę życia klasztornego, o ile można nazwać je nudnym w tym wspaniałym mieście, towarzystwem innej mniszki, niejakiej Marii, równie pięknej, ale odrobinę starszej i bardziej doświadczonej. Zrozumie pan, oczywiście, że i jej nazwisko pominę. - Jak najbardziej. Nadal jednak nie rozumiem, dlaczego akurat z tego powodu zostałem tutaj zaproszony – zdecydował się wreszcie zadać jakieś pytanie. - Otóż mój pan również korzysta z wdzięków tejże Marii, od czasu do czasu. Posiada wystarczające wpływy, by mury klasztoru nie stanowiły żadnej przeszkody, a nawet dodawały całej sprawie odrobiny pikanterii. A pikanteria właśnie jest tym, czego mój pan pożąda najbardziej. - Jaka w tym wszystkim moja rola? - Nie domyślił się pan jeszcze, messer Giacomo? Otóż Maria wspomniała mojemu panu o swojej uroczej, młodszej kochance oraz o łączących was dwoje uczuciach. Może już nie tak wzniosłych, jak niegdyś, ale przecież wciąż żywych. A także o niezrównanych talentach, które wykazuje pan jakoby w ...