-
Swaty. Marta i rolnik - wersja…
Data: 21.06.2023, Kategorie: wieś, nauczycielka, pończochy, kuszenie, Autor: historyczka
... z powodu koronki, stringi. Biel – kolor czystości – jednoznacznie kojarzył się z dziewictwem. Skąpe majteczki obciśle opinały łono nauczycielki, przez co wyraźnie było widać zarys paska włosków i podłużny rowek. Zenon był zachwycony. Marta pamiętała jakie ma na sobie majtki. Wiedziała, że przez ich koronkę tak wiele widać. Czuła się niemal obnażona, ale nie do końca. Dawało to specyficzną, acz silną podnietę. – w duchu krzyczała Marta. Zenon, dysząc jak miech kowalski, chwycił za sznureczki. Jakby delektował się ich zsuwaniem. Powoli obnażał łono dziewczyny, jakby dokonywał aktu zakazanego. Napawał się poszczególnymi obrazami, odkrywanymi krok po kroku. Wreszcie zjechał stringami aż do kostek, ale nie zsuwał ich dalej. Jaśniutkie majtki kontrastowały z czarnymi szpilkami i pończochami, ale przede wszystkim sprawiały wrażenie, jakby kobieta miała spętane nogi. Marta cała była skrępowana. Mężczyzna, którego dopiero poznała, obnażył jej najintymniejsze miejsce i gapił się na nie z rozdziawioną gębą. Z ciekawością nastolatka pierwszy raz oglądającego nagą cipkę. Czuła się upokorzona, co potęgowało emocje. Rolnik faktycznie stał jak urzeczony. Rozpalony rolnik co rychlej rozpiął spodnie i wyciągnął ogromny sprzęt. Marta pierwszy raz w życiu zobaczyła równie potężny okaz. – O Boże! Co za olbrzym! Jaki wielki! – wiedziała, że podobne okrzyki rozognią namiętność mężczyzny. Zenon zbliżył się, otarł męskością o uda Marty. – Nie… nie… Zrobisz mi ...
... krzywdę! – A zrobię! Mówiąc to, położył się na nauczycielce i przyłożył członek do szparki. – Nie… nie… – Pozorowała opór Marta, ale nawet nie mogła nawet wierzgać nogami. Podniecała ją nieuchronność tego, że lada chwila, musi się oddać. Tuż nad uchem czuła gorący oddech i słyszała głośne sapanie. Poczuła naprężoną męskość suwającą się po wargach sromowych. Robił to nerwowo, jakby celowo się droczył, albo jakby nie wiedział jak zabrać się do rzeczy. Marta nie mogła się już doczekać, kiedy w nią wejdzie. Żeby prowokować, głęboko wzdychała. - Ach… ach… jest zbyt duży… Mężczyzna pomógł sobie palcem – znalazł wejście do pochwy, a następnie go wsunął. Znów przekonał się jak bardzo jest ciasna i mokra. Marta jęknęła. Od razu w ślad za palcem próbował wprowadzić główkę członka. Ale mu nie wychodziło. Wejście okazało się zbyt wąskie. Wreszcie Zenonowi udało się, sunąc wzdłuż palca, wepchnąć główkę w dziurkę nauczycielki. – Oooooch… Zenonie… – niemal krzyknęła Marta. – Boję się… Mężczyzna był maksymalnie rozjuszony zachowaniem kobiety. Podniecała go jej strachliwość, umacniała wiarę w jej cnotę. Myślał teraz tylko o jednym. Wbić się w nią. Już chciał wykonać pchnięcie, lecz wtedy usłyszeli czyjeś kroki za oknem. – Zenon! To ciocia Jadzia! Zejdź ze mnie! Jednak Zenon, rozpalony, wciąż pod wpływem alkoholu, ani myślał zsuwać się z Marty. Jednak zamiast dźwięku otwieranych drzwi, usłyszeli pukanie. A więc to nie Jadwiga. Najpewniej jakaś sąsiadka. Zenon zatkał ...