1. Swaty. Marta i rolnik - wersja…


    Data: 21.06.2023, Kategorie: wieś, nauczycielka, pończochy, kuszenie, Autor: historyczka

    ... dłonią usta Marty.
    
    – Nie próbuj się odzywać. Jak tu wejdzie, to będziesz miała wstyd na całą wieś.
    
    Martę podniecało brutalne kneblowanie ręką. Czuła siłę i chuć rozochoconego samca, jego ciężar na sobie, a także swoją bezradność. O dziwo, podniecało ją takie potencjalne upokorzenie oraz wstyd jaki spotkałby ją, gdyby ktoś to zobaczył. Jednak po kilku minutach nieproszony gość odpuścił.
    
    Zenon obiecał sobie, że tym razem nie odpuści. Nakierował główkę penisa. Z całej siły wykonał ruch lędźwiami. Jego członek wchodził powoli.
    
    - Och! Och… Nie… nie… - emocjonowała się Marta.
    
    Czuł jak zaciskają się na nim ścianki pochwy, jak silny stawiają opór, ale nie było siły, która mogłaby go powstrzymać. Z lubością wsłuchiwał się w jęki kobiety. W jej protesty.
    
    – Nie… Zenonie… proszę… nie… oszczędź mą cnotę…
    
    Wreszcie znalazł się w połowie drogi. Wiedział, że teraz już dopnie swego. Naparł z całej siły. Miał tylko jeden cel: wbić się w nią do samego końca. Wykonał kolejne pchnięcie, tym razem gwałtowne. Jego główka uderzyła o dno pochwy Marty.
    
    Stało się! Zdobył ją! Mężczyzna był pijany szczęściem. Posiadł nauczycielkę! Nie mniej szczęśliwa była Marta. A więc oddała mu się. Wreszcie. Chciała, żeby Zenon poczuł się zdobywcą. Chciała, żeby myślał, że posiadł ją, ale też jej cnotę.
    
    – Zenonie… ochhh… zdobyłeś mnie…
    
    Zenon zamruczał szczęśliwy, nie wychodząc z kobiety, jakby bał się, że może coś utracić.
    
    – Jużeś moja!
    
    – Tak Zenku, jestem twoja, posiadłeś mnie… ...
    ... pozbawiłeś wianka… - szeptała. Te słowa ją bardzo podniecały. Liczyła, że mężczyźnie dodadzą animuszu, a tak pragnęła, żeby teraz na nią naparł, żeby ją porządnie zerżnął.
    
    Zenon przymykał oczy, celebrował moment, w którym powoli wycofywał się z pochwy i zaraz potem znowu nacierał. Delektował się tym, jak najsmaczniejszą potrawą. Mimo powolnych ruchów, wbijał się do samego końca.
    
    Po każdym pchnięciu Marta głęboko i głośno wzdychała. Demonstrowała jak bardzo to przeżywa, jak mocno czuje jego pchnięcia.
    
    – Oooochhh! Aaaachhh!
    
    Mężczyznę tak to pobudzało, że w każde uderzenie o dno cipki chciał włożyć całego siebie, chciał pokazać jak jest silny.
    
    Kobieta dostała dokładnie to, czego chciała.
    
    – Zenonie… Ależ ty się nade mną znęcasz… – Po każdym kolejnym pchnięciu pojękiwała. – Ach… ach…
    
    Tak rytmicznie, jak jęczała, tak rolnik wykonywał swoją robotę. Dokładnie. Jakby młócił zboże cepem. Rytm podkreślało, poza jękami nauczycielki, skrzypienie starego łóżka.
    
    – Aaaaa… aaaaa… aaaa…
    
    – A należy się poznęcać nad nauczycielką! W szkole panie się nade mną znęcały, teraz ja dam popalić pani nauczycielce! – Mężczyźnie przypominały się słowa kolegów. - Dam ci paniusiu do pieca!
    
    W tym momencie przyspieszył ruchy i uderzał jeszcze mocniej. Marta była w siódmym niebie. Chciała jęczeć, chciała go nadal prowokować.
    
    – Aaaa! Aaaa! Zenonie… oj… dajesz mi popalić… Dajesz mi do pieca! Jak można tak traktować biedną, bezbronną kobietkę? I to... nie pytając ją o zgodę...
    
    Zenon ...