1. Swaty. Marta i rolnik - wersja…


    Data: 21.06.2023, Kategorie: wieś, nauczycielka, pończochy, kuszenie, Autor: historyczka

    ... autorytetem, bo nigdy nie odmawiał pomocy, za co mocno ganiła go matka, twierdząc, że swoje zaniedbuje, żeby obcemu dopomóc. Zenon jako pierwszy przekazywał pieniądze dla pogorzelców, gdy proboszcz prowadził zbiórkę, ale nie tak jak ci pełni pychy, którzy chcieli, żeby ich nazwiska wyczytywano z ambony; Zenon robił to skromnie – anonimowo. Ale też szacunek plebana dla dobrego gospodarza był wielki, bo jego pierwszego zapraszał do rady parafialnej i do noszenia baldachimu nad monstrancją w Boże Ciało.
    
    Wieś nigdy nie zapomniała Zenonowi, jak wskoczył w ogień ratować dwoje małych dzieci w Borowem, choć nawet ich własny ojciec bał się wchodzić w ogień. Wszyscy też wiedzieli, że nikt we wsi nie ma startu z Zenkiem w zmaganiach na rękę. Że nie tylko jest silny, ale i zdrowy. Podobno nigdy nie był u lekarza.
    
    Opowieści Jadwigi zupełnie zmieniły wyobrażenia młodej nauczycielki o Zenonie. Zrozumiała, że wcale nie jest głupi, a jedynie niewykształcony, dlatego, że w dzieciństwie umarł mu ojciec i jako podrostek miał na swoich barkach gospodarstwo. Na naukę zabrakło sił i czasu.
    
    Nie spodziewała się, że mógł aż tak zarabiać na gospodarstwie nie wkładając olbrzymich kapitałów. A mógł. Trochę dlatego, że wstrzelił się w wielką zmianę pokoleniową na wsi. Starsi ludzie dawali mu swą ziemię w dzierżawę, nie chcąc nic w zamian, byle tylko nie stała odłogiem. W ten sposób zyskał na tym, że tak był we wsi lubiany i ceniony za swą bezinteresowną pomocność. Kolejnym zwrotem było wejście ...
    ... dopłat unijnych. A że na dzierżawionych obszarach prowadził wiele upraw szczególnie wspieranych przez Unię, do każdego z czterystu hektarów, otrzymywał niemałe pieniądze. Okazało się, że był bogaty, ale środków w ogóle nie wkładał w takie sprawy jak dom, czy ubiór, ale w ziemię…
    
    Poczuła, że wydał się jej nie tylko szlachetny, ale też bardziej interesujący i od razu… przystojniejszy! Alkohol również zrobił tu swoje. Zaczęła go nawet podziwiać i zawstydziła się, że do tej pory dworowała sobie z niego. Poczuła się w powinności do rekompensaty.
    
    – myślała –
    
    – Panie Zenonie, my tak sobie tu panujemy, a może przeszlibyśmy na ty? Wypijmy bruderszafta.
    
    – A czegóż by nie, możemy. – Zenonowi zaświeciły się oczka.
    
    – Marta – głos kobiety zdradzał skrępowanie.
    
    Mężczyzna szybko wychylił kieliszek i bez ceregieli objął pannę. Podnieciło go, że kobieta ucieka ustami. Nie było mowy, żeby jej odpuścił. Słodki zapach perfum rozpalał coraz bardziej. Jedną rękę trzymał na plecach, a drugą przyciągnął do siebie głowę. Marta próbowała odchylić ją w bok, ale Zenon dopadł ust i przyssał się, jakby chciał wypić na raz wiadro wody. Gdy puścił, dziewczyna dużym haustem zaczerpnęła powietrze.
    
    – Panie Zenonie… Co pan robi? Aż straciłam dech w piersiach… Chyba muszę poprawić szminkę.
    
    Zenon obserwował kobietę sięgającą po czarną kopertówkę bez żadnych ozdóbek, ale elegancką, najwyraźniej markową, wyciągającą z niej lusterko i pomadkę. Bardzo poruszyło go, jak powoli malowała szminką ...
«12...456...14»