1. Nowa nadzieja


    Data: 02.07.2023, Kategorie: nieznajomi, spotkanie, Autor: Pavo

    ... postawa wszystkich wokół skutecznie mnie do tego zniechęcała? Dziady, wszędzie dziady!
    
    Ze złości kopnęłam leżącą najbliżej kupkę liści i trafiłam w zasypaną nimi gałąź. Przeleciała dobre kilka metrów i wylądowała na środku jezdni. Szczęście, że akurat nie jechał żaden samochód.
    
    - Niech to szlag! – krzyknęłam odruchowo. Kilka osób spojrzało na mnie dziwnie, ale nie dbałam o to. Wręcz przeciwnie, czułam przemożną potrzebę wykrzyczenia całemu światu co sądzę o jego zdziadzieniu i chęci bycia dorosłym za wszelką cenę.
    
    ***
    
    Oszukała mnie żona. Oszukało mnie życie.
    
    Właśnie mijała kolejna miesięcznica śmierci mojej towarzyszki życia. Szesnasta, by być dokładnym. Dokładnie rok i cztery miesiące wcześniej wróciłem do domu i zastałem ją na kanapie martwą, z rozsypanymi tabletkami wokół i kartką w ręce o treści „Wybacz”.
    
    Ale nie wybaczyłem jej i prawdopodobnie nigdy nie będę do tego zdolny. Wiele byłem w stanie znieść, ale chciałem gwarancji jednego – że nigdy mnie nie opuści. Pokornie znosiłem wszystkie lata jej depresji, całe lata bez współżycia, uznając że mogę się dla niej poświęcić w imię miłości. Bo kochałem ją przez cały czas i byłem w stanie wytrzymać wszystko do końca życia. Postawiłem jednak jeden warunek, na który ona przystała: że nigdy nie odejdzie, w ten czy inny sposób. Chciałem mieć poczucie, że wszystko co robię ma sens. Że dzięki mnie przeżyje życie spokojnie, że będę dla niej wsparciem. Nie mogłem wyobrazić siebie na przykład kilka lat przed ...
    ... pięćdziesiątką, który zostaje samotny i zgorzkniały. Nie chciałem – i nie zamierzałem – być samotny przez resztę życia.
    
    A tymczasem tak właśnie się stało! Wszystkie moje obawy ziściły się. Popełniła samobójstwo w zeszłym roku, w wieku czterdziestu sześciu lat, po dwudziestu dwóch latach związku. Związku który trwał od czasów studiów. Zostawiła mnie samego. Leżała spokojna na kanapie podczas gdy ja przyjmowałem do wiadomości że następne lata spędzę w samotności. Bo nie łudziłem się że tak właśnie będzie. Dzisiaj miałem kolejny rok więcej, czyli czterdzieści siedem lat na karku i zero perspektyw na przyszłość.
    
    To że mnie zostawiła, to jedno. Ale to że oszukała...
    
    Nigdy jej tego nie wybaczę. Czemu więc jechałem, jak co miesiąc, na jej grób? Chyba z przyzwyczajenia...
    
    Usłyszałem świst i trzask. Jakaś gałąź ni stąd ni zowąd przeleciała kilka metrów i skończyła lot na ulicy. Po chwili ktoś krzyknął. Ki diabeł?...
    
    Wychyliłem się za wiatę i ujrzałem wyraźnie rozeźloną kobietę.
    
    ***
    
    No i na co ten facet się gapił?!
    
    - No co? Krzyknąć nie można?! – wykrzyczałam, nomen omen, w jego stronę.
    
    - A kto powiedział, że nie? – odpowiedział spokojnym, wręcz flegmatycznym tonem. Niesamowite, ledwo co myślałam o dziadach i masz – spotkałam jednego z nich. Ubrany w garnitur, w ręce trzymał bukiet jakichś kwiatów... Następny baranek jadący na ślub?!
    
    - No to na co pan się gapisz?!
    
    - Po prostu się zastanawiam, co takiego zrobiła pani ta gałąź że tak ją pani potraktowała.
    
    Nie, ...
«1234...8»