-
Nowa nadzieja
Data: 02.07.2023, Kategorie: nieznajomi, spotkanie, Autor: Pavo
... no po prostu nie, jeszcze kazania będzie mi prawił... - Leżała w kupie liści to poleciała! No i coś się stało?! Nie wydaje mi się! Pilnuj pan swojego nosa! - Jak pani chce. Tylko następnym razem podczas takiej akcji radzę uważać na buty. Moje buty!... Spojrzałam w dół powoli, przeczuwając najgorsze. I najgorsze się stało. Czubek prawego obcasa zdarł się doszczętnie. Zacisnęłam pięści i bezgłośnie wypuściłam wiązankę najgorszych przekleństw jakie wpadły mi do głowy, wciąż patrząc na obuwie, które teraz nadawało się już najwyżej do lumpeksu. - Chyba nie przyjmą ich do reklamacji – dotarł mnie głos z prawej strony, znacznie bliżej niż mogłam się spodziewać. Obróciłam się. Facet stał tuż przy mnie, musiał podejść podczas mojego ataku niemej furii. - Domyślam się – cedziłam słowa przez zaciśnięte zęby, będąc na granicy kolejnego wybuchu. – Zresztą, to nieważne! Ja ich potrzebuję teraz! Jadę na ślub! - Na ślub? Pani wybaczy, nie wiedziałem, moje gratulacje! Ale autobusem? Chociaż... to ma sens. Będzie pani mogła powiedzieć że podjechała wielkim wozem z szoferem. Spojrzałam w jego twarz, po czym parsknęłam śmiechem. No, nie da się ukryć, to mu się udało. Kto by pomyślał, że tacy starzy ludzie mają takie poczucie humoru? Chociaż... starzy? Chyba niesprawiedliwie go oceniłam. Początkowo wydawało się że siwizna pokryła jego głowę, ale po bliższym przyjrzeniu widać było że tylko przyprószyła tu i ówdzie jasnobrązowe włosy. Zresztą w ogóle miał bujną czuprynę, ...
... nigdzie nie widziałam śladów łysienia. Zmarszczki? Hm, były, ale po namyśle musiałam stwierdzić że tylko dodawały mu uroku. I te seledynowe oczy, zdecydowanie do niego pasowały... Poza tym był gładko ogolony i dobrze pachniał. Do tego był wysoki... Ile ten człowiek mógł mieć lat? Otrząsnęłam się jednak, przypominając sobie ostatnie wypowiedziane przez niego zdanie. - Spokojnie, to nie jest mój ślub... na szczęście – dodałam machinalnie, na co on tylko się uśmiechnął. Ale pan... Wygląda pan jakby też się wybierał na jakąś ważną uroczystość? Jeszcze nigdy nie widziałam żeby człowiek tak się zmienił w ułamku sekundy. Uśmiech zszedł mu z twarzy, pozostawiając po sobie wyraz wielkiego smutku i pustki. Miałam też wrażenie, że lekko zadrżała mu broda. Opanował się jednak i przemówił normalnym tonem. - Nie... nie, na ślub nie... Powiedziałbym że wręcz przeciwnie... Ale to bez znaczenia. Michał – niespodziewanie wyciągnął rękę, którą po chwili uścisnęłam. - Jowita. *** No proszę. Jakie niestandardowe, a ładne imię. Podobnie jak ładnie prezentuje się jego właścicielka, pomyślałem. Ta prosta, kremowa sukienka doskonale na niej leżała, uwypuklając co należy. Całkiem przyzwoitych rozmiarów biust, wyglądająca na miękką pupa i odsłonięte od połowy ud nogi, całe szczęście że nie cienkie jak zapałki a wyjątkowo zgrabne i długie. Była całkiem wysoka, tylko trochę niższa ode mnie, tak że musiałem spojrzeć lekko w dół by przyjrzeć się jej twarzy, skrytej nieco za kaskadą ...