-
Nowa nadzieja
Data: 02.07.2023, Kategorie: nieznajomi, spotkanie, Autor: Pavo
... hebanowych włosów. Odnalazłem brązowe oczy i stwierdziłem, że pasują tak do włosów jak do cery, która była zauważalnie ciemniejsza niż u większości codziennie mijanych kobiet. Taka opalenizna w październiku? Albo korzystała z ofert solarium albo po prostu trzymała ją od lata. I była młoda... A ja tak dawno nie rozmawiałem z młodą, piękną kobietą... Ile ona mogła mieć lat? Szkoda że kobiet nie można zapytać o taką rzecz wprost. - W każdym razie – przerwałem chwilowo panującą ciszę – musimy coś zrobić z tym butem. Mam pomysł, ale może on ci się nie spodobać... - Tak? – wyraźnie ją zainteresowałem. Ucieszyło mnie to. - Moja sąsiadka była ostatnio na ślubie. Ma mniej więcej twój rozmiar stopy, tak mi się wydaje. Moglibyśmy spróbować pożyczyć od niej obuwie, jeśli tylko będzie w domu. I tak jest mi winna przysługę. Czekałem w napięciu na odpowiedź. - Dlaczego miałoby mi się to nie spodobać? – spytała wreszcie, zdziwiona. - No, wiesz – urwałem zdanie w połowie, ale widząc że nie wie, kontynuowałem. – Myślałem że kobieta lubi mieć wszystko nowe, wyjątkowe i tak dalej. - Mi to obojętne. To przecież nie jest mój ślub. Zresztą, i tak nikogo nie będzie obchodziło jak wyglądam. Takiej odpowiedzi po kobiecie stanowczo się nie spodziewałem. W pewien sposób mi zaimponowała. - Więc się zgadzasz? - Czemu nie. Najwyżej się trochę spóźnię, wejdę cichcem do kościoła czy coś takiego. Idziemy? Ale chwila – przerwała i przestraszyłem się że się rozmyśliła. – Czy ty ...
... nie spóźnisz się do... w miejsce w które się udajesz? - Nie – zaprzeczyłem szybko i gwałtownie. Może zbyt szybko i zbyt gwałtownie. Musiałem to naprawić; uśmiechnąłem się więc najszerzej jak tylko potrafiłem na wspomnienie zmarłej żony. Przyszło mi to zadziwiająco łatwo. Z pewnością była to zasługa kobiety stojącej przede mną – Chodźmy więc. Mieszkam niedaleko. I ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania. *** Sąsiadka o podobnym rozmiarze stopy, dodatkowo winna przysługę. Aha, jasne, już to widzę. Skubany po prostu chciał mnie zaciągnąć do siebie. Ale spodobało mi się to. Taka szybka reakcja świadczyła o tym, że ma fantazję i potrafi improwizować. Ciekawe co wymyśli gdy już do niego dotrzemy. W każdym razie, zapowiadało się znacznie bardziej interesująco niż byłoby w kościele, podczas podziwiania łez szczęścia rozlewanych nad składaną przysięgą małżeńską. Po kilku minutach przekroczyliśmy próg mieszkania znajdującego się na szóstym piętrze jednego z pobliskich bloków. Od razu przyszło mi do głowy, że musi być kawalerem. Lokal miał jakieś trzydzieści metrów kwadratowych a w jego centralnym miejscu stał telewizor. Mieszkanie było jednak zadbane, czym zaprzeczało stereotypowi starego kawalera. O ile nim był. Najdziwniejszy jednak był wypełniający je zapach. - Ciasto? – zagaiłam ściągając nienadające się już do użytku obuwie. Potwierdził. - Tak jest. Zdziwiona? Ha, widzę że zdziwiona – dobrze odczytał wyraz mej twarzy. – Ciekawe jak ci zasmakuje! Usiedliśmy na ...