-
Utracona skromność - Julia (III)
Data: 03.07.2023, Kategorie: romantycznie, delikatnie, cyber, kamera, Autor: BlueNight
... wytłumaczyć temat. Szuka prostszych zwrotów, łatwiejszych porównać, okraszając wszystko gestami i uśmiechem. Gdy go słucham mam zwodnicze wrażenie, że to wszystko rozumiem. Potem usiądę nad zadaniami i do późnej nocy będę się głowić, jak je rozwiązać. Teraz wszystko to jest jednak perfekcyjnie jasne i klarowne. Do góry wznosi się kolejna ręka. Pada kolejne pytanie. Potem jeszcze jedno. Marek jest spokojny, robi to już pewnie setny raz. Powoli tłumaczy, objaśnia, rysuje markerem na białej tablicy, kolejny wykres. Wiem, że mogłabym go słuchać bardzo długo. Jednak jego wyjaśnienie przerywa jeden ze studentów. – Panie profesorze, czy mógłbym wyjść na chwilę z koleżanką. Źle się poczuła – szczupły student, Tomek. Kiedyś po pijaku śpiewałam z nim piosenki Kultu. Podobał mi się wtedy. Potem zniknął gdzieś, później się dowiedziałam, że wymknął się z Tamarą. Tomek pomógł wstać koleżance. Potem zaczęli kierować się ku wyjściu. Stąd poznałam blond kucyk Tamary. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Tamara, jakby się potknęła, jakby osunęła na ziemię. Tomek w ostatniej chwili chwycił ją za ramię, na szczęście profesor stał obok i rzucił się niemal, by ją złapać. Cudem głowa dziewczyny ominęła ostry kant biurka. Potem oni gdzieś zaczęli dzwonić, pewnie na pogotowie. Zrobił się szum na sali. Marek stanowczym głosem poprosił o ciszę i otwarcie na oścież okien, a potem o spokojne opuszczenie sali. Krążył między nami i leżącą dziewczyną, sprawdzając w jakim jest stanie. Tamarę ...
... zabrało pogotowie. Wróciliśmy do sali po rzeczy. Zajęcia skończyły się tym razem wcześniej. – Pani Julio. Proszę zaczekać – usłyszałam, wychodząc z sali. Spojrzałam na Marka. Stał przy biurku i patrzył w moją stronę. Podeszłam do niego. – Tak, panie profesorze – odpowiedziałam z kurtuazyjnie, w ostatniej chwili powstrzymując się od zwrócenia się do niego po imieniu. – Chciałbym z tobą porozmawiać, gdy to wszystko się uspokoi. – Wskazał na salę i ostatnich studentów. – Mogłabyś wpaść do mnie po zajęciach. – Po co? – spytałam. A co jeśli chciał powtórki? – Mam ciekawy projekt na oku, a wiem, że jesteś zdolna. Przyda mi się laborantka. Jak dobrze pójdzie, opublikujesz coś swojego. Chętna? – Muszę to przemyśleć. – Jasne. Nie będę czekał wiecznie. Uznałem, że się nadasz. – Rozumiem, po prostu muszę się zastanowić. – Domyślam się, co ci chodzi po głowie. To nie dzięki tamtemu, ci to proponuje. – Jestem z kimś teraz, więc nawet jeśli – zamilkłam. – Nie kończ. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Było miło. Masz coś, mam nadzieję, przyjemnego, do wspominania. Teraz jednak mówię poważnie. Niczego nie oczekuję ponadto, że przyłożysz się do projektu. – Jasne. Dziękuję – wypowiadam – ale i tak potrzebuję się zastanowić. – Rozumiem. Masz kontakt do mnie. Odezwij się, kiedy będziesz mieć czas. – Dzisiaj mamy imprezę wydziałową. Choć ze mną. – Piotrek, ale obiecałeś, że spędzimy wieczór razem. Mało się ostatnio widzimy. – Dlatego wspólny wypad dobrze ...