1. Spisek córek


    Data: 12.07.2023, Kategorie: wymiana córek, Autor: Sztywny

    ... potem zrobiłem zdjęcie.
    
    W ostatniej chwili powstrzymałem się, żeby nie rozebrać jej całej i nie zrobić więcej zdjęć. Spanikowałem. Rozglądałem się nerwowo, czy ktoś tego nie widział, ale okolica spała w najlepsze. W końcu poprawiłem ją i odwiozłem do domu, przepraszając rodziców, że nie przypilnowałem jej, jak należy. Z trudem byłem w stanie wytrzymać spojrzenie Ryśka, będąc pewnym, że przejrzał mnie i tylko czeka, żeby udusić gołymi rękami.
    
    - Daj mi już spokój! Usłyszałem za pierwszym razem!
    
    - Ty i twoja skleroza. Na pewno zapomnisz!
    
    - Odczep się.
    
    Wsiadłem do samochodu, dławiąc wyzwiska w gardle. Nie wiem, kiedy moje małżeństwo się posypało. Kiedyś było inaczej, kochaliśmy się, spędzaliśmy wspólnie czas, potrafiliśmy rozmawiać przez długie godziny. Nie było już tak od roku. Kłóciliśmy się dosłownie o wszystko, nie potrafiliśmy dojść do żadnego porozumienia. Wszystko rozbijało się o pieniądze.
    
    - Tato, wszystko w porządku?
    
    - Tak, cukierku.
    
    Odwróciłem się do Basi, która ze smutną miną siedziała na tylnym siedzeniu. Ugryzłem się w język, zły na siebie, że psuję tak ważny dzień dla niej.
    
    - Tato, bo ja myślałam dużo ostatnio. Postanowiłam, że na razie odpuszczę studia. Poszukam pracy, zarobię trochę, poznam życie. Może gdzieś wyjadę.
    
    - Przestań się wygłupiać. Nie pozwolę na to. Masz talent i pójdziesz na AWF. A o pieniądze się nie martw. Coś wymyślę.
    
    Nie byliśmy majętni, chociaż oboje z Joasią pracowaliśmy. Dotychczas wystarczało, ale kolejne ...
    ... zawody Basi drenowały kieszeń. Wyjazdy, treningi, a teraz jeszcze studia daleko stąd, więc konieczność wynajmowania czegoś, podręczniki, sprzęt do ćwiczeń… Mógłbym jeszcze długo wymieniać. O to żarliśmy się bez przerwy.
    
    - Skup się, bo dzisiaj ważne zawody.
    
    - Wiem, tato. Dziękuję, że nas zabierasz.
    
    Podjechaliśmy pod dom Alicji. Przyjaciółka nie miała talentu sportowego jak moja córka, ale wiernie jeździła z nią i kibicowała. Gdy podjechaliśmy pod okazały dom, czekała już na podjeździe z ojcem. Ubrała obcisłe, dżinsowe spodenki, które odsłaniały za dużo jak na mój gust, do tego koszulkę z głębokim dekoltem. Marzyłem, żeby schowała się w bagażniku, bo inaczej mogłem nas zabić, próbując jednocześnie patrzeć na nią i na drogę.
    
    - Cześć.
    
    - Hej, dzięki, że nas zabierasz.
    
    - Nie ma sprawy.
    
    - Bączku, usiądź z przodu, ja się powożę z tyłu.
    
    Gorzej być nie mogło. Alicja usiadła obok i już wiedziałem, że czeka mnie nerwowa podróż.
    
    - No i jak panno Barbaro, przygotowana?
    
    - Pewnie, będzie złoto.
    
    - Jaka pewna siebie, prawie tak samo jak piękna.
    
    - Niech pan przestanie.
    
    W lusterku zobaczyłem, jak Basia uderza pięścią roześmianego Ryśka w ramię. Lubili się przekomarzać, traktowała ojca przyjaciółki jak wujka.
    
    - A ty, Alicjo? Gotowa kibicować? – zapytałem zaczepnie sąsiadkę.
    
    - Uuuu!
    
    Wrzasnęła, unosząc ręce do góry, wprawiając tym samym biust w drżenie. Wyschło mi w gardle, widząc zbyt dużo piersi, zbyt blisko siebie. Pożałowałem, że jednak nie zrobiłem ...
«1234...10»